Akt oskarżenia sformułowała Prokuratura Okręgowa w Krakowie. Trzej podejrzani z tak zwanego "gangu karateków" usłyszeli zarzuty napaści i zabójstwa lub usiłowania zabójstwa.
Robert S., Dariusz S. i Marcin B. mieli w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku w Warszawie dokonać napadu rabunkowego na posesję małżeństwa Jaroszewiczów, podczas którego wspólnie dokonali zabójstwa premiera Piotra Jaroszewicza, zaś Robert S. zabójstwa Alicji Jaroszewicz.
Według ustaleń prokuratury mężczyźni weszli do domu przez okno na wysokości sześciu metrów i tam obezwładnili małżeństwo. Potem dokonali kradzieży.
- Wychodząc z budynku jeden ze sprawców usłyszał jednak hałas - opowiada krakowski prokurator okręgowy Rafał Babiński. - Jeden z nich wrócił do gabinetu i zobaczył, że Piotr Jaroszewicz uwolnił rękę, wstał z fotela i zaczął czegoś szukać w szafie. Zaalarmował pozostałych sprawców, którzy wrócili. Dwóch z nich trzymało za ręce Piotra Jaroszewicza a trzeci zarzucił mu na szyję pętlę i zamordował Piotra Jaroszewicza. Następnie ten sam sprawca Robert S. zabrał jeden ze sztucerów znajdujących się w domu Piotra Jaroszewicza, poszedł na piętro i zastrzelił Alicję Jaroszewicz przykładając jej broń do głowy.
Akt oskarżenia to efekt żmudnego, wieloletniego śledztwa, które zostało wznowione prawie dwa lata temu po tym, jak jednym ze sprawców porwania krakowskiego biznesmena oraz dziecka, okazał się Dariusz S. Wszyscy mężczyźni byli już wcześniej karani za podobne przestępstwa.
Według ustaleń prokuratury mężczyźni weszli do domu przez okno na wysokości sześciu metrów i tam obezwładnili małżeństwo. Potem dokonali kradzieży.
- Wychodząc z budynku jeden ze sprawców usłyszał jednak hałas - opowiada krakowski prokurator okręgowy Rafał Babiński. - Jeden z nich wrócił do gabinetu i zobaczył, że Piotr Jaroszewicz uwolnił rękę, wstał z fotela i zaczął czegoś szukać w szafie. Zaalarmował pozostałych sprawców, którzy wrócili. Dwóch z nich trzymało za ręce Piotra Jaroszewicza a trzeci zarzucił mu na szyję pętlę i zamordował Piotra Jaroszewicza. Następnie ten sam sprawca Robert S. zabrał jeden ze sztucerów znajdujących się w domu Piotra Jaroszewicza, poszedł na piętro i zastrzelił Alicję Jaroszewicz przykładając jej broń do głowy.
Akt oskarżenia to efekt żmudnego, wieloletniego śledztwa, które zostało wznowione prawie dwa lata temu po tym, jak jednym ze sprawców porwania krakowskiego biznesmena oraz dziecka, okazał się Dariusz S. Wszyscy mężczyźni byli już wcześniej karani za podobne przestępstwa.

Radio Szczecin