Święta Bożego Narodzenia w Chinach to trudny czas dla wielu tamtejszych katolików. Choć w chińskich galeriach handlowych nie brak przystrojonych świątecznych choinek, czy też wizerunku świętego Mikołaja, wierni nieuznawanych oficjalnie kościołów nie mogą świętować otwarcie.
W ostatnich latach władze zaostrzają kontrolę wszelkich ruchów religijnych. Szacuje się, że w Chinach jest około 12 milionów katolików. Część z nich zrzeszona jest w podporządkowanym chińskim władzom tzw. kościele patriotycznym. Wielu jednak uczestniczy w życiu tzw. kościołów podziemnych, narażając się tym samym na represje ze strony władz. W ostatnich latach chińskie władze na poziomie lokalnym ingerowały w życie chrześcijańskich wspólnot, wydając decyzje o burzeniu kościołów, które oficjalnie nie miały zezwolenia ze strony organów nadzorujących wspólnoty religijne.
We wrześniu ubiegłego roku Watykan i Chiny podpisały porozumienie, na mocy którego wyświęcanie biskupów chińskiego kościoła patriotycznego będzie wymagało zgody papieża. Wcześniej zgodę na święcenia - nawet bez akceptacji Stolicy Apostolskiej - wydawały komunistyczne władze. Porozumienie wywołało dyskusje o sytuacji chrześcijan w Chinach. Pekin i Watykan oficjalnie nie utrzymują relacji dyplomatycznych. Watykan jest jedynym europejskim państwem, który ma swą oficjalną reprezentację na Tajwanie.
We wrześniu ubiegłego roku Watykan i Chiny podpisały porozumienie, na mocy którego wyświęcanie biskupów chińskiego kościoła patriotycznego będzie wymagało zgody papieża. Wcześniej zgodę na święcenia - nawet bez akceptacji Stolicy Apostolskiej - wydawały komunistyczne władze. Porozumienie wywołało dyskusje o sytuacji chrześcijan w Chinach. Pekin i Watykan oficjalnie nie utrzymują relacji dyplomatycznych. Watykan jest jedynym europejskim państwem, który ma swą oficjalną reprezentację na Tajwanie.

Radio Szczecin