Podwyżki dotyczyć będą przede wszystkim mieszkańców stolicy Niemiec opłacających roczny abonament w wysokości od 10,20 euro do 30,70 euro.
To za mało - mówi berliński Senat i planuje podniesienie opłat. Jednocześnie zapowiada poszerzenie stref parkowania, tak, by stojące na poboczach samochody zniknęły w przyszłości z krajobrazu miejskiego w centrum Berlina.
Podniesienie cen za parkowanie ma umożliwić stworzenie miejsca dla samochodów, które są niezbędne, służą np. Jako narzędzie pracy, dla autobusów, samochodów do wynajęcia czyli i tzw. Carsharing, czy rowerów.
Berliński Senat otrzymał już wsparcie od Verband der Automobilindustrie, czyli Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego, które na przełomie roku przedstawiło koncepcję zakładającą wzrost cen za pozwolenia na parkowanie dla mieszkańców, przydzielanie specjalnych miejsc parkingowych dla samochodów elektrycznych - i większe możliwości dla gmin w podejmowaniu decyzji o podwyższeniu lub obniżeniu cen.
Jak mówi rzecznik VDA Nie o to chodzi, by zmusić wszystkich do korzystania z komunikacji publicznej, ale o to, by ci, którzy posiadali samochody i płacili za nie roczne opłaty, mogli bez problemu znaleźć w mieście miejsce do parkowania.
Dla Michaela Müllera-Görnerta, rzecznika niemieckiego Klubu Transportowego, obecne ceny to „żart - zwłaszcza, że samochody stoją średnio około 23 godzin na dobę. Prywatny samochód nie jest pojazdem, lecz stojącym instrumentem, który pochłania przestrzeń ”- powiedział. Jego zdaniem roczna opłata mogłaby wynosić nawet 50 euro.
Różnice między miastami Niemieckimi są spore, np. W Monachium opłaty roczne dla mieszkańców zaczynają się od 30 euro na rok, podobnie jest w Hamburgu czy Kolonii.
Na tle innych europejskich metropolii to i tak bardzo niewiele. Dla porównania w Londynie roczna opłata wynosi w przeliczeniu 165 euro, w Amsterdamie już 535 euro, a w Sztokholmie parkowanie w mieście kosztuje mieszkańców aż 827 euro rocznie.
Dokładna opłata, jak również moment jej podwyższenia nie są jeszcze dokładnie znane.
Podniesienie cen za parkowanie ma umożliwić stworzenie miejsca dla samochodów, które są niezbędne, służą np. Jako narzędzie pracy, dla autobusów, samochodów do wynajęcia czyli i tzw. Carsharing, czy rowerów.
Berliński Senat otrzymał już wsparcie od Verband der Automobilindustrie, czyli Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego, które na przełomie roku przedstawiło koncepcję zakładającą wzrost cen za pozwolenia na parkowanie dla mieszkańców, przydzielanie specjalnych miejsc parkingowych dla samochodów elektrycznych - i większe możliwości dla gmin w podejmowaniu decyzji o podwyższeniu lub obniżeniu cen.
Jak mówi rzecznik VDA Nie o to chodzi, by zmusić wszystkich do korzystania z komunikacji publicznej, ale o to, by ci, którzy posiadali samochody i płacili za nie roczne opłaty, mogli bez problemu znaleźć w mieście miejsce do parkowania.
Dla Michaela Müllera-Görnerta, rzecznika niemieckiego Klubu Transportowego, obecne ceny to „żart - zwłaszcza, że samochody stoją średnio około 23 godzin na dobę. Prywatny samochód nie jest pojazdem, lecz stojącym instrumentem, który pochłania przestrzeń ”- powiedział. Jego zdaniem roczna opłata mogłaby wynosić nawet 50 euro.
Różnice między miastami Niemieckimi są spore, np. W Monachium opłaty roczne dla mieszkańców zaczynają się od 30 euro na rok, podobnie jest w Hamburgu czy Kolonii.
Na tle innych europejskich metropolii to i tak bardzo niewiele. Dla porównania w Londynie roczna opłata wynosi w przeliczeniu 165 euro, w Amsterdamie już 535 euro, a w Sztokholmie parkowanie w mieście kosztuje mieszkańców aż 827 euro rocznie.
Dokładna opłata, jak również moment jej podwyższenia nie są jeszcze dokładnie znane.

Radio Szczecin