W starciach policji z demonstrującymi w Liege, na wschodzie Belgii, dziewięć osób zostało rannych, w tym pięciu funkcjonariuszy.
Belgijskie media informują, że do zamieszek doszło podczas manifestacji pod hasłem "Black Lives Matter". Została ona zorganizowana w reakcji na zatrzymanie w ubiegłym tygodniu czarnoskórej kobiety, która oskarżyła policję o rasizm i brutalne potraktowanie.
Belgijskie media zamieściły w internecie filmy z demonstracji pisząc o pokojowym proteście, który zakłócili bandyci. Na filmach widać jak kilkaset osób rozbija witryny, plądruje sklepy i atakuje policjantów.
Burmistrz Liege Willy Demeyer powiedział, że grupa chuliganów wykorzystała manifestację, by wzniecić zamieszki.
- Część osób nie pochodzi z Liege, co mnie nie dziwi, ale raczej ze stolicy, a nawet z Francji - dodał.
Na razie aresztowano kilkanaście osób, ale - jak mówi policja - to nie koniec zatrzymań. W przywracaniu spokoju w mieście wzięło udział 250 policjantów, którzy użyli gazów łzawiących i armatek wodnych.
Belgijskie media zamieściły w internecie filmy z demonstracji pisząc o pokojowym proteście, który zakłócili bandyci. Na filmach widać jak kilkaset osób rozbija witryny, plądruje sklepy i atakuje policjantów.
Burmistrz Liege Willy Demeyer powiedział, że grupa chuliganów wykorzystała manifestację, by wzniecić zamieszki.
- Część osób nie pochodzi z Liege, co mnie nie dziwi, ale raczej ze stolicy, a nawet z Francji - dodał.
Na razie aresztowano kilkanaście osób, ale - jak mówi policja - to nie koniec zatrzymań. W przywracaniu spokoju w mieście wzięło udział 250 policjantów, którzy użyli gazów łzawiących i armatek wodnych.

Radio Szczecin