Instytut Pileckiego w Berlinie zbiera zeznania dotyczące zbrodni rosyjskich na narodzie ukraińskim.
Relacje mają pomóc w ściganiu wszystkich rosyjskich zbrodniarzy wojennych. Wzorujemy się na polskich doświadczeniach powojennych - mówi Hanna Radziejowska z Instytutu Pileckiego w Berlinie.
- Polscy historycy działający w podziemiu już w czasie Powstania Warszawskiego mieli świadomość, że trzeba gromadzić zeznania i świadectwa dotyczące zbrodni niemieckich na Woli, na Ochocie, we wszystkich dzielnicach. Po wojnie zbierali je w obozie w Pruszkowie. Dlatego mamy świadomość, że trzeba zbierać relacje i zeznania jak najszybciej - podkreśliła Hanna Radziejowska.
Dzięki instytutowi niemieccy dziennikarze mogli wysłuchać relacji naocznych świadków rosyjskich zbrodni.
- Pani Katrina cały dzień spędziła na spotkaniach z różnymi dziennikarzami i przekazywała dalej to świadectwo. Było też bardzo poruszające, wstrząsające spotkanie z Niemcami. Ona bardzo późno wyewakuowała się z Mariupola, więc widziała rzeczy straszne i ratowała ludzi. Wstrząsająca relacja. Słyszałam też od niemieckich dziennikarzy, że chyba pierwszy raz się popłakali robiąc wywiad - dodała Radziejowska.
Szacuje się że w Niemczech jest 360 tysięcy uchodźców wojennych z Ukrainy. Instytut cały czas zbiera w Berlinie dary dla walczącej Ukrainy.
- Polscy historycy działający w podziemiu już w czasie Powstania Warszawskiego mieli świadomość, że trzeba gromadzić zeznania i świadectwa dotyczące zbrodni niemieckich na Woli, na Ochocie, we wszystkich dzielnicach. Po wojnie zbierali je w obozie w Pruszkowie. Dlatego mamy świadomość, że trzeba zbierać relacje i zeznania jak najszybciej - podkreśliła Hanna Radziejowska.
Dzięki instytutowi niemieccy dziennikarze mogli wysłuchać relacji naocznych świadków rosyjskich zbrodni.
- Pani Katrina cały dzień spędziła na spotkaniach z różnymi dziennikarzami i przekazywała dalej to świadectwo. Było też bardzo poruszające, wstrząsające spotkanie z Niemcami. Ona bardzo późno wyewakuowała się z Mariupola, więc widziała rzeczy straszne i ratowała ludzi. Wstrząsająca relacja. Słyszałam też od niemieckich dziennikarzy, że chyba pierwszy raz się popłakali robiąc wywiad - dodała Radziejowska.
Szacuje się że w Niemczech jest 360 tysięcy uchodźców wojennych z Ukrainy. Instytut cały czas zbiera w Berlinie dary dla walczącej Ukrainy.
- Polscy historycy działający w podziemiu już w czasie Powstania Warszawskiego mieli świadomość, że trzeba gromadzić zeznania i świadectwa dotyczące zbrodni niemieckich na Woli, na Ochocie, we wszystkich dzielnicach. Po wojnie zbierali je w obozie w Pruszkowie. Dlatego mamy świadomość, że trzeba zbierać relacje i zeznania jak najszybciej - podkreśliła Hanna Radziejowska.
- Pani Katrina cały dzień spędziła na spotkaniach z różnymi dziennikarzami i przekazywała dalej to świadectwo. Było też bardzo poruszające, wstrząsające spotkanie z Niemcami. Ona bardzo późno wyewakuowała się z Mariupola, więc widziała rzeczy straszne i ratowała ludzi. Wstrząsająca relacja. Słyszałam też od niemieckich dziennikarzy, że chyba pierwszy raz się popłakali robiąc wywiad - dodała Radziejowska.

Radio Szczecin