Naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie pomogli odkryć dowody niemieckich zbrodni w lesie białuckim. W Działdowie w województwie warmińsko-mazurskim odkryto masowy grób więźniów niemieckiego obozu. To badania wykonywane na zlecenie Instytutu Pamięci Narodowej.
Odnaleziono tam w sumie 17 ton ludzkich prochów, to przynajmniej 8 tysięcy osób.
Naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie po raz pierwszy pracowali tam w 2019 roku, mówi dr. hab. Andrzej Ossowski.
- Odnaleźliśmy wtedy pierwszy grób, który został ekshumowany w 1944 roku, a ciała ofiar zostały spalone. W tym grobie znaleźliśmy około 2 ton prochów, w tym roku kontynuowaliśmy dalsze prace, na przedłużeniu grobu z 2019 roku znaleźliśmy kolejne miejsce zdeponowania prochów - mówi Ossowski.
Pobraliśmy próbki do dalszych analiz, może uda się ustalić tożsamość, chociaż części ofiar dodaje Ossowski.
- Pobraliśmy większe fragmenty kostne, będziemy próbowali ustalić profile genetyczne, to oczywiście ekstremalny materiał, do tej pory nikt na świecie nie prowadził tak kompleksowych badań prochów ze stosów ciałopalnych. Uważa się, że takie miejsca nie przyniosą nic nowego ani przełomowego, my chcemy to zmienić i przy pomocy nowej technologii oszacować ilość ofiar, a także może uda nam się ustalić profile genetyczne tych ofiar - dodaje Ossowski.
Prezes IPN Karol Nawrocki powiedział podczas konferencji prasowej, że Niemcy - mordując Polaków w obozie w Działdowie - postanowili zatrzeć wszelkie ślady zbrodni. "Ludzi, którzy tu spoczywają, mordowano i okradano. W roku 1942, kiedy rozpoczęła się akcja »1005«, Niemcy postanowili także pozbyć się odpowiedzialności za tę zbrodnię. Wiosną w roku 1944 w tym miejscu szczątki osób wydobywano, palono i poddawano mieleniu, aby ta zbrodnia nigdy nie ujrzała światła dziennego".
Prezes IPN przypominał, że w Działdowie Niemcy regularnie mordowali Polaków według jasno określonego planu. "Ten obóz powstawał w końcówce roku 1939 po to, aby w sposób dyskretny, ale jednak zdecydowany mordować przedstawicieli polskiego ruchu oporu. W obozie działdowskim ginęły ofiary w ramach niemieckiej, antypolskiej akcji eksterminacyjnej, która miała pozbawić Polskę elit państwowych, duchownych" - dodał.
Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku Tomasz Jankowski zaznaczył, że osoby, których prochy spoczywają w odnalezionych dołach śmierci, były mordowane przez Niemców w obozie w Działdowie i w okolicach. "Ujawniliśmy co najmniej dwa groby masowe: pierwszy o długości 28 metrów, drugi długości 12 metrów. Głębokość tych jam to około trzech metrów. Więźniowie obozu w Działdowie ginęli w różnych miejscach, na terenie obozu, w Lesie Zgierskim, w Lesie Komornickim. W sumie na terenie obozu na masową skalę eksterminację dokonywano od 1939 do 1945 roku" - wyjaśnił prokurator.
Prokurator Jankowski podkreślił, że odkrycie tych dwóch jam grobowych jest niezwykle ważne dla wiedzy o skali niemieckich zbrodni w Działdowie. "W przestrzeni historycznej, w przestrzeni publicznej w obozie w Działdowie zginęło od tysiąca do trzech tysięcy osób. Wiele osób uważa, że zginęło tu 30 tysięcy osób. My w toku śledztwa, ustaliliśmy z imienia i nazwiska trzy tysiące ofiar, natomiast mieliśmy pewność, że tych osób jest o wiele więcej. Z tego względu to miejsce dla nas ma przełomowe znaczenie, bo jesteśmy w stanie stwierdzić, że w obozie w Działdowie zginęło co najmniej osiem tysięcy osób. Nikt już nie powie, że są to puste groby, nikt już nie podważy zbrodni dokonanych przez Niemców".
Prace poszukiwacze w okolicach Działdowa będą kontynuowane. Według informacji posiadanych przez IPN w pobliskich lasach może znajdować się sześć miejsc, w których Niemcy ukrywali ofiary swoich zbrodni.
Naukowcy z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie po raz pierwszy pracowali tam w 2019 roku, mówi dr. hab. Andrzej Ossowski.
- Odnaleźliśmy wtedy pierwszy grób, który został ekshumowany w 1944 roku, a ciała ofiar zostały spalone. W tym grobie znaleźliśmy około 2 ton prochów, w tym roku kontynuowaliśmy dalsze prace, na przedłużeniu grobu z 2019 roku znaleźliśmy kolejne miejsce zdeponowania prochów - mówi Ossowski.
Pobraliśmy próbki do dalszych analiz, może uda się ustalić tożsamość, chociaż części ofiar dodaje Ossowski.
- Pobraliśmy większe fragmenty kostne, będziemy próbowali ustalić profile genetyczne, to oczywiście ekstremalny materiał, do tej pory nikt na świecie nie prowadził tak kompleksowych badań prochów ze stosów ciałopalnych. Uważa się, że takie miejsca nie przyniosą nic nowego ani przełomowego, my chcemy to zmienić i przy pomocy nowej technologii oszacować ilość ofiar, a także może uda nam się ustalić profile genetyczne tych ofiar - dodaje Ossowski.
Prezes IPN Karol Nawrocki powiedział podczas konferencji prasowej, że Niemcy - mordując Polaków w obozie w Działdowie - postanowili zatrzeć wszelkie ślady zbrodni. "Ludzi, którzy tu spoczywają, mordowano i okradano. W roku 1942, kiedy rozpoczęła się akcja »1005«, Niemcy postanowili także pozbyć się odpowiedzialności za tę zbrodnię. Wiosną w roku 1944 w tym miejscu szczątki osób wydobywano, palono i poddawano mieleniu, aby ta zbrodnia nigdy nie ujrzała światła dziennego".
Prezes IPN przypominał, że w Działdowie Niemcy regularnie mordowali Polaków według jasno określonego planu. "Ten obóz powstawał w końcówce roku 1939 po to, aby w sposób dyskretny, ale jednak zdecydowany mordować przedstawicieli polskiego ruchu oporu. W obozie działdowskim ginęły ofiary w ramach niemieckiej, antypolskiej akcji eksterminacyjnej, która miała pozbawić Polskę elit państwowych, duchownych" - dodał.
Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku Tomasz Jankowski zaznaczył, że osoby, których prochy spoczywają w odnalezionych dołach śmierci, były mordowane przez Niemców w obozie w Działdowie i w okolicach. "Ujawniliśmy co najmniej dwa groby masowe: pierwszy o długości 28 metrów, drugi długości 12 metrów. Głębokość tych jam to około trzech metrów. Więźniowie obozu w Działdowie ginęli w różnych miejscach, na terenie obozu, w Lesie Zgierskim, w Lesie Komornickim. W sumie na terenie obozu na masową skalę eksterminację dokonywano od 1939 do 1945 roku" - wyjaśnił prokurator.
Prokurator Jankowski podkreślił, że odkrycie tych dwóch jam grobowych jest niezwykle ważne dla wiedzy o skali niemieckich zbrodni w Działdowie. "W przestrzeni historycznej, w przestrzeni publicznej w obozie w Działdowie zginęło od tysiąca do trzech tysięcy osób. Wiele osób uważa, że zginęło tu 30 tysięcy osób. My w toku śledztwa, ustaliliśmy z imienia i nazwiska trzy tysiące ofiar, natomiast mieliśmy pewność, że tych osób jest o wiele więcej. Z tego względu to miejsce dla nas ma przełomowe znaczenie, bo jesteśmy w stanie stwierdzić, że w obozie w Działdowie zginęło co najmniej osiem tysięcy osób. Nikt już nie powie, że są to puste groby, nikt już nie podważy zbrodni dokonanych przez Niemców".
Prace poszukiwacze w okolicach Działdowa będą kontynuowane. Według informacji posiadanych przez IPN w pobliskich lasach może znajdować się sześć miejsc, w których Niemcy ukrywali ofiary swoich zbrodni.

Radio Szczecin