Według Instytutu Badań nad Wojną, Grupa Wagnera na Białorusi nie stanowi zagrożenia militarnego dla Polski lub Ukrainy, dopóki nie zostanie ponownie wyposażona w sprzęt zmechanizowany.
W odpowiedzi na incydent minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak polecił zwiększyć liczbę żołnierzy na granicy i wydzielić dodatkowe siły i środki, w tym śmigłowce bojowe. "Przekroczenie granicy miało miejsce w rejonie Białowieży na bardzo małej wysokości, utrudniającej wykrycie przez systemy radarowe. Dlatego też w porannym komunikacie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że polskie systemy radiolokacyjne nie odnotowały naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej" - wyjaśnia MON.
O incydencie zostało poinformowane NATO. Ponadto charge d’affaires Białorusi został wezwany do polskiego MSZ w celu wyjaśnienia zdarzenia.
O szkoleniu strona białoruska informowała wcześniej stronę polską. W komunikacie na Telegramie białoruskie ministerstwo obrony zarzeka się, że śmigłowce Mi-24 i Mi-8 nie naruszyły granicy.

Radio Szczecin
