Incydent na granicy z Białorusią to prowokacja - uważa wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz.
Dwa białoruskie śmigłowce naruszyły polską przestrzeń powietrzną w okolicy Białowieży. Polska strona była wcześniej informowana o ćwiczeniach po drugiej stronie granicy. Maszyny przeleciały jednak bardzo nisko, poza zasięgiem radarów.
Jest decyzja o zwiększeniu oddziałów na granicy z Białorusią oraz o wysłaniu dodatkowych śmigłowców do patrolowania przestrzeni powietrznej. To reakcja kierownictwa polskiego resortu obrony na incydent z białoruskimi śmigłowcami. Wczoraj dwie maszyny wleciały w rejonie Białowieży w naszą przestrzeń powietrzną. - To niestety prowokacje, które mogą się zdarzać - uważa wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz. Dodał, że śmigłowce przeleciały na małej wysokości, a więc radarom było trudno je wykryć. Takie sytuacje niestety mogą się zdarzać. Wobec działań reżimu Aleksandra Łukaszenki i zaproszenia na Białoruś wagnerowców musimy być na to przygotowani - podkreślił wiceminister obrony.
Jeśli dojdzie w przyszłości do podobnych zdarzeń, polskie wojsko będzie odpowiadać adekwatnie do zagrożenia - dodał Wojciech Skurkiewicz. - Tych możliwości jest szereg i tutaj kluczowy głos zawsze należy do dowódcy operacyjnego, który podejmuje na bieżąco decyzje w sprawie działań podejmowanych przez Wojsko Polskie, włącznie z neutralizacją - podkreślił Wojciech Skurkiewicz.
Po wczorajszym incydencie szef MON, minister Mariusz Błaszczak, polecił zwiększyć liczbę żołnierzy na granicy i wydzielić dodatkowe siły - w tym śmigłowce bojowe.

Radio Szczecin
