Mobilizacja dodatkowych sił wojskowych na granicy Łotwy i Białorusi. Ma to związek z rosnącą liczbą prób nielegalnego przedostania się na łotewskie terytorium przez migrantów.
Premier Łotwy powiedział, że w związku z sytuacją na pograniczu "żartów nie będzie".
Do chronienia granicy skierowano wojsko. W razie potrzeby w pomoc zaangażuje się również policja. Szef łotewskiej Straży Granicznej Guntis Pujats powiedział, że istnieje ryzyko, iż sami pogranicznicy nie będą w stanie opanować coraz trudniejszej sytuacji.
W ciągu kilku minionych dni zwiększyła się presja ze strony nielegalnych migrantów na granicę łotewsko-białoruską. W poniedziałek do kraju próbowało dostać się 96 osób, we wtorek - około 40.
- Zwiększamy tam naszą obecność i wysyłamy jasny sygnał zarówno naszemu społeczeństwu, jak i białoruskim władzom, że żartów nie będzie - mówił w łotewskiej telewizji premier Łotwy Kriszjanis Karinsz.
Łotewskie władze odwołały pograniczników z urlopów i zawiesiły je tym, którzy ich jeszcze nie wzięli. Straż graniczna napisała w komunikacie, że dysponuje informacjami o możliwym wzroście zagrożeń hybrydowych.
Do chronienia granicy skierowano wojsko. W razie potrzeby w pomoc zaangażuje się również policja. Szef łotewskiej Straży Granicznej Guntis Pujats powiedział, że istnieje ryzyko, iż sami pogranicznicy nie będą w stanie opanować coraz trudniejszej sytuacji.
W ciągu kilku minionych dni zwiększyła się presja ze strony nielegalnych migrantów na granicę łotewsko-białoruską. W poniedziałek do kraju próbowało dostać się 96 osób, we wtorek - około 40.
- Zwiększamy tam naszą obecność i wysyłamy jasny sygnał zarówno naszemu społeczeństwu, jak i białoruskim władzom, że żartów nie będzie - mówił w łotewskiej telewizji premier Łotwy Kriszjanis Karinsz.
Łotewskie władze odwołały pograniczników z urlopów i zawiesiły je tym, którzy ich jeszcze nie wzięli. Straż graniczna napisała w komunikacie, że dysponuje informacjami o możliwym wzroście zagrożeń hybrydowych.

Radio Szczecin