Władze Zielonej Góry otrzymają 43 miliony złotych dofinansowania na likwidację pozostałości po pożarze w składowisku odpadów. Doszło do niego na terenie osiedla Przylep pod koniec lipca.
Pieniądze przekaże Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Umowę podpisano w siedzibie ministerstwa klimatu i środowiska w Warszawie.
Prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki zaznaczył, że do uprzątnięcia na miejscu są cztery tysiące ton niebezpiecznych odpadów. Częściowo mogą być one spalone, a reszta trafić ma na wyznaczone składowisko. Oszacował, że całość potrwać ma 6-8 miesięcy. "Zielona Góra po rozmowach w ministerstwie miała złożony wniosek i we wrześniu mieliśmy zacząć utylizację tego miejsca. Nie udało się - za co mogę przeprosić, bo jako prezydent nie wykazałem się skutecznością i nie udało mi się tego wysypiska uprzątnąć wcześniej. Zrobimy jednak wszystko, by teraz naprawić szkody, które się tam pojawiły" - mówił prezydent miasta.
Wiceszef NFOŚiGW Dominik Bąk przypomniał, że instytucja może dotować budowę lokalnych spalarni. Dodał, że to działanie pozwalające kompleksowo walczyć z nielegalnymi składowiskami. "My równolegle przyjmujemy wnioski na rozbudowę instalacji termicznego przekształcania odpadów niebezpiecznych. W złożonych wnioskach podmioty wnioskują, żeby rocznie zwiększyć swój potencjał o 140 tysięcy ton. Przy realizacji tych zadań, spalanie byłoby tańsze, bardziej dostępne i bardziej wydajne. Można byłoby usuwać pozostałości ze spalarni z kilkuset miejsc" - oszacował Bąk.
Pożar składowiska odpadów w Zielonej Górze doprowadził do skażenia miejscowego cieku wodnego. Od początku sierpnia trwa jego rekultywacja. Pierwsze śmieci z Przylepu mają trafić do wyznaczonej spalarni jeszcze w tym tygodniu.
Prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki zaznaczył, że do uprzątnięcia na miejscu są cztery tysiące ton niebezpiecznych odpadów. Częściowo mogą być one spalone, a reszta trafić ma na wyznaczone składowisko. Oszacował, że całość potrwać ma 6-8 miesięcy. "Zielona Góra po rozmowach w ministerstwie miała złożony wniosek i we wrześniu mieliśmy zacząć utylizację tego miejsca. Nie udało się - za co mogę przeprosić, bo jako prezydent nie wykazałem się skutecznością i nie udało mi się tego wysypiska uprzątnąć wcześniej. Zrobimy jednak wszystko, by teraz naprawić szkody, które się tam pojawiły" - mówił prezydent miasta.
Wiceszef NFOŚiGW Dominik Bąk przypomniał, że instytucja może dotować budowę lokalnych spalarni. Dodał, że to działanie pozwalające kompleksowo walczyć z nielegalnymi składowiskami. "My równolegle przyjmujemy wnioski na rozbudowę instalacji termicznego przekształcania odpadów niebezpiecznych. W złożonych wnioskach podmioty wnioskują, żeby rocznie zwiększyć swój potencjał o 140 tysięcy ton. Przy realizacji tych zadań, spalanie byłoby tańsze, bardziej dostępne i bardziej wydajne. Można byłoby usuwać pozostałości ze spalarni z kilkuset miejsc" - oszacował Bąk.
Pożar składowiska odpadów w Zielonej Górze doprowadził do skażenia miejscowego cieku wodnego. Od początku sierpnia trwa jego rekultywacja. Pierwsze śmieci z Przylepu mają trafić do wyznaczonej spalarni jeszcze w tym tygodniu.

Radio Szczecin