Prezydent Słowacji Zuzana Čaputová zawiesiła w obowiązkach szefa tajnych służb Michala Aláča. Powodem są zarzuty, które postawiono mu w ubiegłym tygodniu.
Michal Aláč miał założyć zorganizowaną grupę przestępczą w celu utrudniania śledztw dotyczących korupcji w słowackich służbach. Zarzuty w tej sprawie usłyszało też czterech innych byłych i obecnych funkcjonariuszy, w tym poprzednik Aláča na stanowisku szefa tajnych służb.
W oświadczeniu kancelarii prezydent Čaputovej zauważono, że słowackie prawo wymaga tymczasowego zawieszenia szefa służb, jeśli jest on podejrzany o popełnienie przestępstwa i jego dalsza działalność mogłaby zagrażać interesom państwa. W przypadku Michala Aláča kryteria te zostały spełnione - dodano w komunikacie.
Zarzuty dla funkcjonariuszy służb stały się tematem kampanii przed wrześniowymi wyborami do parlamentu. Były premier, lider prowadzącej w sondażach partii Smer Robert Fico nazwał działania śledczych policyjnym zamachem stanu. Szef rządu technicznego Ľudovít Ódor zaapelował do polityków o powściągliwość. "Kluczowe są dowody, a nie odczucia" - dodał premier.
W oświadczeniu kancelarii prezydent Čaputovej zauważono, że słowackie prawo wymaga tymczasowego zawieszenia szefa służb, jeśli jest on podejrzany o popełnienie przestępstwa i jego dalsza działalność mogłaby zagrażać interesom państwa. W przypadku Michala Aláča kryteria te zostały spełnione - dodano w komunikacie.
Zarzuty dla funkcjonariuszy służb stały się tematem kampanii przed wrześniowymi wyborami do parlamentu. Były premier, lider prowadzącej w sondażach partii Smer Robert Fico nazwał działania śledczych policyjnym zamachem stanu. Szef rządu technicznego Ľudovít Ódor zaapelował do polityków o powściągliwość. "Kluczowe są dowody, a nie odczucia" - dodał premier.

Radio Szczecin