Izraelskie wojsko jest na terenie największego szpitala w Gazie. Tel Awiw twierdzi, że operacja jest "precyzyjna i celowana", by ograniczyć cierpienie cywilów.
W placówce Al-Szifa nadal przebywają tysiące Palestyńczyków - pacjenci, uchodźcy oraz personel medyczny. Lekarze alarmują, że sytuacja jest dramatyczna.
Według Izraela, to właśnie pod tym Al-Szifa znajduje się centrum dowodzenia Hamasu. Zaprzeczają temu zarówno terroryści, jak i personel lecznicy.
Rzecznik Sił Obronnych Izraela (IDF) kontradmirał Daniel Hagari mówił, że wojsko jest dobrze przygotowane do operacji na terenie szpitala.
- Izrael jest w stanie wojny z Hamasem a nie z cywilami w Gazie. W skład naszej armii wchodzą zespoły medyczne i osoby mówiące po arabsku. Przeszły one szkolenia przygotowujące do działania w tym złożonym i delikatnym środowisku. Wszystko z zamiarem tego, by nie wyrządzić krzywdy ludności cywilnej, wykorzystywanej przez Hamas jako żywe tarcze - oświadczył rzecznik IDF.
Według świadków, do wymiany ognia doszło przed szpitalem, ale ucierpiały już ściany budynku.
- Ich celem był bezpośrednio szpital - oddział ambulatoryjny, a także czwarte piętro głównego budynku. Celem ataku było czwarte piętro, w którym znajdował się jeden z pokoi pacjentów, a w ścianie była dziura o średnicy około pół metra. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń - powiedział Reutersowi pracujący w Al-Szifa chirurg plastyczny doktor Ahmed El Mochallati.
Jednak według wysokiego rangą oficera izraelskiej armii, na którego powołuje się The Times of Israel, w Al-Szifa znaleziono broń oraz "infrastrukturę terrorystyczną" wskazującą na wykorzystywanie jej przez Hamas.
Tymczasem izraelską operację w największym szpitalu w Gazie potępiła Jordania. Tamtejszy MSZ nazwał atak Izraela "naruszeniem międzynarodowego prawa humanitarnego".
Według Izraela, to właśnie pod tym Al-Szifa znajduje się centrum dowodzenia Hamasu. Zaprzeczają temu zarówno terroryści, jak i personel lecznicy.
Rzecznik Sił Obronnych Izraela (IDF) kontradmirał Daniel Hagari mówił, że wojsko jest dobrze przygotowane do operacji na terenie szpitala.
- Izrael jest w stanie wojny z Hamasem a nie z cywilami w Gazie. W skład naszej armii wchodzą zespoły medyczne i osoby mówiące po arabsku. Przeszły one szkolenia przygotowujące do działania w tym złożonym i delikatnym środowisku. Wszystko z zamiarem tego, by nie wyrządzić krzywdy ludności cywilnej, wykorzystywanej przez Hamas jako żywe tarcze - oświadczył rzecznik IDF.
Według świadków, do wymiany ognia doszło przed szpitalem, ale ucierpiały już ściany budynku.
- Ich celem był bezpośrednio szpital - oddział ambulatoryjny, a także czwarte piętro głównego budynku. Celem ataku było czwarte piętro, w którym znajdował się jeden z pokoi pacjentów, a w ścianie była dziura o średnicy około pół metra. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń - powiedział Reutersowi pracujący w Al-Szifa chirurg plastyczny doktor Ahmed El Mochallati.
Jednak według wysokiego rangą oficera izraelskiej armii, na którego powołuje się The Times of Israel, w Al-Szifa znaleziono broń oraz "infrastrukturę terrorystyczną" wskazującą na wykorzystywanie jej przez Hamas.
Tymczasem izraelską operację w największym szpitalu w Gazie potępiła Jordania. Tamtejszy MSZ nazwał atak Izraela "naruszeniem międzynarodowego prawa humanitarnego".

Radio Szczecin