Rosyjska dziennikarka z Rżewa oświadczyła, że chce wystartować w wyborach prezydenckich.
Kilka dni później wezwano ją do prokuratury. Wybory prezydenckie w Rosji zaplanowano na marzec przyszłego roku. Piąty raz zamierza wziąć w nich udział poszukiwany międzynarodowym listem gończym za zbrodnie wojenne na Ukrainie Władimir Putin.
Jekateryna Duncowa z Rżewa w obwodzie twerskim ma 40 lat, wychowuje trójkę dzieci, jest dziennikarką i ratownikiem ochotnikiem. Jak sama napisała, chce wystartować w wyborach prezydenckich, bo w jej ocenie: "Kraj zmierza w niewłaściwym kierunku".
- Kurs został wzięty nie na rozwój, a na samozniszczenie - podkreśliła dziennikarka. Jekateryna Duncewa opowiedziała się za zakończeniem wojny, przeprowadzeniem demokratycznych reform, uwolnieniem więźniów politycznych i odbudową kontaktów z innymi krajami.
Kilka dni po zapowiedzi, że chce wystartować w wyborach, kobietę wezwano do prokuratury. Jak informują niezależne media, tam pytano ją o stosunek do inwazji na Ukrainę. Jednocześnie niezależni dziennikarze przypominają, że kandydat nienależący do żadnej partii, jeśli chce startować w wyborach, musi zebrać pięćsetosobową grupę inicjatywną i minimum 300 tysięcy podpisów wyborców.
Jekateryna Duncowa z Rżewa w obwodzie twerskim ma 40 lat, wychowuje trójkę dzieci, jest dziennikarką i ratownikiem ochotnikiem. Jak sama napisała, chce wystartować w wyborach prezydenckich, bo w jej ocenie: "Kraj zmierza w niewłaściwym kierunku".
- Kurs został wzięty nie na rozwój, a na samozniszczenie - podkreśliła dziennikarka. Jekateryna Duncewa opowiedziała się za zakończeniem wojny, przeprowadzeniem demokratycznych reform, uwolnieniem więźniów politycznych i odbudową kontaktów z innymi krajami.
Kilka dni po zapowiedzi, że chce wystartować w wyborach, kobietę wezwano do prokuratury. Jak informują niezależne media, tam pytano ją o stosunek do inwazji na Ukrainę. Jednocześnie niezależni dziennikarze przypominają, że kandydat nienależący do żadnej partii, jeśli chce startować w wyborach, musi zebrać pięćsetosobową grupę inicjatywną i minimum 300 tysięcy podpisów wyborców.

Radio Szczecin