Rozbudowa natowskich rurociągów paliwowych do Polski oraz potwierdzenie sojuszniczych zobowiązań do zwiększenia wydatków na obronność.
Polskie władze oceniają szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego w tureckiej Ankarze jako „powyżej oczekiwań”. W deklaracji przyjętej na zakończenie szczytu państwa NATO opisują Rosję jako wroga.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski stwierdził, że po szczycie w Ankarze Moskwa nie ma żadnych powodów do satysfakcji.
- Sojusz wychodzi z niego wzmocniony kolejnymi deklaracjami wydatków obronnych i z silnym przekonaniem, że jesteśmy nadal w tej samej drużynie, a decyzje o produkcji sprzętu w Europie powinny bardzo dużo dać do myślenia Władimirowi Putinowi, bo to oznacza, że Ukraina w perspektywie paru miesięcy będzie miała się czym bronić i nie zdoła on zastraszyć Ukrainy - poinformował Sikorski.
Na marginesie szczytu prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone przekażą Ukrainie licencję na produkcję rakiet do systemów Patriot na jej terytorium. Od ostatniego szczytu w Hadze państwa europejskie zwiększyły swoje wydatki na obronność - dodał minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
- Europa zrobiła ogromny postęp. To jest 20 proc. wydatków więcej na zbrojenia niż rok temu. Proporcja przez wiele lat utrzymywała się 70 do 30 proc.. 70 procent wydatków ponosiły Stany Zjednoczone, 30 proc. Europa z Kanadą. Dzisiaj to już jest 60 do 40 proc. Celem jest zrównanie tych możliwości wydatkowych - przekazał Kosiniak-Kamysz.
Polska wydaje prawie 5 procent PKB na obronność. Państwa Sojuszu mają osiągnąć taki poziom wydatków do 2035 roku. NATO zamierza przeznaczyć 27 miliardów euro na rozbudowę rurociągów paliwowych z Niemiec do Polski i dalej do państw bałtyckich oraz Czech, na Słowację i na Węgry.
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski stwierdził, że po szczycie w Ankarze Moskwa nie ma żadnych powodów do satysfakcji.
- Sojusz wychodzi z niego wzmocniony kolejnymi deklaracjami wydatków obronnych i z silnym przekonaniem, że jesteśmy nadal w tej samej drużynie, a decyzje o produkcji sprzętu w Europie powinny bardzo dużo dać do myślenia Władimirowi Putinowi, bo to oznacza, że Ukraina w perspektywie paru miesięcy będzie miała się czym bronić i nie zdoła on zastraszyć Ukrainy - poinformował Sikorski.
Na marginesie szczytu prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone przekażą Ukrainie licencję na produkcję rakiet do systemów Patriot na jej terytorium. Od ostatniego szczytu w Hadze państwa europejskie zwiększyły swoje wydatki na obronność - dodał minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
- Europa zrobiła ogromny postęp. To jest 20 proc. wydatków więcej na zbrojenia niż rok temu. Proporcja przez wiele lat utrzymywała się 70 do 30 proc.. 70 procent wydatków ponosiły Stany Zjednoczone, 30 proc. Europa z Kanadą. Dzisiaj to już jest 60 do 40 proc. Celem jest zrównanie tych możliwości wydatkowych - przekazał Kosiniak-Kamysz.
Polska wydaje prawie 5 procent PKB na obronność. Państwa Sojuszu mają osiągnąć taki poziom wydatków do 2035 roku. NATO zamierza przeznaczyć 27 miliardów euro na rozbudowę rurociągów paliwowych z Niemiec do Polski i dalej do państw bałtyckich oraz Czech, na Słowację i na Węgry.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin