Rządowe samoloty rozpoczęły nalot na Ras Lanuf na wschodzie Libii - relacjonuje telewizja al Jazeera. Nad miastem unosi się wielka chmura czarnego dymu.
Ras Lanuf to w tej chwili najważniejszy ośrodek libijskiej opozycji. Nad miastem krążą teraz rządowe samoloty i zrzucają na nie bomby. Rebelianci odpowiadają ogniem.
Niewykluczone, że celem ataku stanie się rafineria ropy naftowej. Zagrożona jest także elektrownia gazowa w tym mieście.
Przewodniczący powstańczej Rady Narodowej, Abdel Dżalil Mustafa powiedział wczoraj, że powstańcy nie będą ścigać Muammara Kadafiego za jego zbrodnie, jeśli opuści kraj w ciągu 72 godzin. To oświadczenie wywołało wściekłość Kadafiego. Po raz kolejny oskarżył on cudzoziemców o inspirowanie rebelii w Libii. W przemówieniu transmitowanym przez państwową telewizję dyktator ostrzegł Libijczyków przed spiskiem, który ma doprowadzić do skolonizowania Libii. Jako dowód przytaczał zatrzymanie przez wierne mu siły kilku cudzoziemców
Kadafi mówił, że w jednym z meczetów, który odbiły jego wojska, znaleziono grupę osób z Afganistanu, Algierii i Egiptu. Mieli oni mieć przy sobie alkohol i broń. Dyktator oskarżył cudzoziemców o próbę rekrutowania młodych chłopców do grup rebelianckich.
Ważny oficer libijskiego wojska poleciał dziś do Egiptu - podaje telewizja Al Jazeera. Według tego nadawcy, z lotniska w Trypolisie wyleciały dziś trzy samoloty z floty Muammara Kadafiego. Jeden z nich wylądował w Egipcie.
Według al-Jazeery, jeden z wojskowych dowódców ma się spotkać z egipskimi władzami. Na razie nieznane są powody tego spotkania. Według nieoficjalnych informacji katarskiej telewizji, kolejna maszyna ma dowieźć pasażerów na posiedzenie Ligi Arabskiej.
Al-Jazeera podaje, że trzy samoloty wyleciały z lotniska w Trypolisie około 9:30 - do Wiednia, Kairu i Aten. Każda z tych maszyn podlega stałemu monitoringowi NATO i Unii Europejskiej. Na co dzień korzysta z nich Kadafi oraz jego rodzina. Łącznie flota Muammara Kadafiego liczy 5 samolotów. Kilka dni temu prezydencka jednostka poleciała do stolicy Jordanii Ammanu, a następnie wróciła do Trypolisu. Wcześniej ten sam samolot zawitał do Białorusi.
Tymczasem nie ustają wysiłki dyplomatyczne społeczności międzynarodowej mające zażegnać konflikt. Przedstawiciele Narodowej Rady Libijskiej zaapelowali do Unii Europejskiej o uznanie tego organu jako jedynego przedstawiciela narodu libijskiego. Członkowie Rady - Mahmud Dżebril i Ali Essawi - gościli w Parlamencie Europejskim w Strasburgu na zaproszenie grupy Liberałów.
Przedstawiciele libijskiej Rady Tymczasowej podczas konferencji prasowej wyrazili przekonanie, że Libia nie zostanie podzielona w wyniku wyniku wojny domowej, ponieważ większość narodu pragnie uwolnienia od dyktatorskich rządów. Każdy reżim - podkreślili - który zabija swoich obywateli, by utrzymać się przy władzy, traci mandat do reprezentowania narodu. Mahmud Dżebril stwierdził, że Rada Tymczasowa popiera blokadę przestrzeni powietrznej, ponieważ może to zmniejszyć rozmiar dramatów i liczbę ofiar wśród ludności cywilnej. Podkreślił jednak, że tymczasowy rząd nie zaakceptuje obecności obcych wojsk na terytorium Libii. Uważa, że oficjalne uznanie Rady Tymczasowej będzie bardzo ważnym krokiem i pomoże przekonać wszystkie państwa wspierające zmiany, że przekazywana przez nie pomoc trafia we właściwe ręce. Przedstawiciele Rady Tymczasowej zaprzeczyli jakoby mieli związki z Al-Kaidą.
Jutro Parlament przyjmie w sprawie Libii rezolucję. Wszystko wskazuje na to, że posłowie wszystkich frakcji wystąpią o uznanie libijskiego tymczasowego rządu.
W Parlamencie Europejskim odbyła się debata dotycząca Libii przed unijnym szczytem poświęconym sytuacji w tym regionie Morza Śródziemnego. Posłowie zaapelowali o szybką reakcję Unii i przejęcie inicjatywy. W debacie uczestniczyła szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton.
Posłowie wielokrotnie powtarzali, że opieranie się na autorytarnych przywódcach było wielkim błędem. Teraz błąd ten można naprawić pod warunkiem, że będzie się działać szybko i zdecydowanie. Znaczna część mówców podkreślała, iż Europa nie powinna poprzestać na pomocy humanitarnej. W Porozumieniu z Ligą Arabską i ONZ Unia powinna zastosować metody wojskowe i wprowadzić zakaz lotów w przestrzeni powietrznej Libii.
Belgijski deputowany Derk Van Eppink podkreślił, że hańbą europejskich polityków było - jak się wyraził - "uwodzenie" Kadafiego. Pokazał deputowanym serię zdjęć znanych przywódców ściskających i całujących dyktatora. Do wypowiedzi tej nawiązał poseł Paweł Kowal, który stwierdził, że uściski były potrzebne jako symbol utrzymania stabilizacji, natomiast teraz zaistniała szansa na wsparcie demokracji i usunięcie Kadafiego. Posłowie apelowali o uznanie Rady Tymczasowej w Libii i nawiązanie z nią kontaktów. Dwóch przedstawicieli tej Rady zostało zaproszonych do Parlamentu i przysłuchiwało się debacie.
Według Międzynarodowej Organizacji do Spraw Migracji z powodu walk Libię w ostatnich tygodniach opuściło przeszło 215 tysięcy osób. Przedstawiciel Czerwonego Półksiężyca Ibrahim Osman twierdzi, że 30 tysięcy robotników, którzy chcieli przekroczyć granicę tunezyjską, zostało zatrzymanych. Kadafi nakazał im powrót do Trypolisu i wznowienie porzuconej pracy.
Niewykluczone, że celem ataku stanie się rafineria ropy naftowej. Zagrożona jest także elektrownia gazowa w tym mieście.
Przewodniczący powstańczej Rady Narodowej, Abdel Dżalil Mustafa powiedział wczoraj, że powstańcy nie będą ścigać Muammara Kadafiego za jego zbrodnie, jeśli opuści kraj w ciągu 72 godzin. To oświadczenie wywołało wściekłość Kadafiego. Po raz kolejny oskarżył on cudzoziemców o inspirowanie rebelii w Libii. W przemówieniu transmitowanym przez państwową telewizję dyktator ostrzegł Libijczyków przed spiskiem, który ma doprowadzić do skolonizowania Libii. Jako dowód przytaczał zatrzymanie przez wierne mu siły kilku cudzoziemców
Kadafi mówił, że w jednym z meczetów, który odbiły jego wojska, znaleziono grupę osób z Afganistanu, Algierii i Egiptu. Mieli oni mieć przy sobie alkohol i broń. Dyktator oskarżył cudzoziemców o próbę rekrutowania młodych chłopców do grup rebelianckich.
Ważny oficer libijskiego wojska poleciał dziś do Egiptu - podaje telewizja Al Jazeera. Według tego nadawcy, z lotniska w Trypolisie wyleciały dziś trzy samoloty z floty Muammara Kadafiego. Jeden z nich wylądował w Egipcie.
Według al-Jazeery, jeden z wojskowych dowódców ma się spotkać z egipskimi władzami. Na razie nieznane są powody tego spotkania. Według nieoficjalnych informacji katarskiej telewizji, kolejna maszyna ma dowieźć pasażerów na posiedzenie Ligi Arabskiej.
Al-Jazeera podaje, że trzy samoloty wyleciały z lotniska w Trypolisie około 9:30 - do Wiednia, Kairu i Aten. Każda z tych maszyn podlega stałemu monitoringowi NATO i Unii Europejskiej. Na co dzień korzysta z nich Kadafi oraz jego rodzina. Łącznie flota Muammara Kadafiego liczy 5 samolotów. Kilka dni temu prezydencka jednostka poleciała do stolicy Jordanii Ammanu, a następnie wróciła do Trypolisu. Wcześniej ten sam samolot zawitał do Białorusi.
Tymczasem nie ustają wysiłki dyplomatyczne społeczności międzynarodowej mające zażegnać konflikt. Przedstawiciele Narodowej Rady Libijskiej zaapelowali do Unii Europejskiej o uznanie tego organu jako jedynego przedstawiciela narodu libijskiego. Członkowie Rady - Mahmud Dżebril i Ali Essawi - gościli w Parlamencie Europejskim w Strasburgu na zaproszenie grupy Liberałów.
Przedstawiciele libijskiej Rady Tymczasowej podczas konferencji prasowej wyrazili przekonanie, że Libia nie zostanie podzielona w wyniku wyniku wojny domowej, ponieważ większość narodu pragnie uwolnienia od dyktatorskich rządów. Każdy reżim - podkreślili - który zabija swoich obywateli, by utrzymać się przy władzy, traci mandat do reprezentowania narodu. Mahmud Dżebril stwierdził, że Rada Tymczasowa popiera blokadę przestrzeni powietrznej, ponieważ może to zmniejszyć rozmiar dramatów i liczbę ofiar wśród ludności cywilnej. Podkreślił jednak, że tymczasowy rząd nie zaakceptuje obecności obcych wojsk na terytorium Libii. Uważa, że oficjalne uznanie Rady Tymczasowej będzie bardzo ważnym krokiem i pomoże przekonać wszystkie państwa wspierające zmiany, że przekazywana przez nie pomoc trafia we właściwe ręce. Przedstawiciele Rady Tymczasowej zaprzeczyli jakoby mieli związki z Al-Kaidą.
Jutro Parlament przyjmie w sprawie Libii rezolucję. Wszystko wskazuje na to, że posłowie wszystkich frakcji wystąpią o uznanie libijskiego tymczasowego rządu.
W Parlamencie Europejskim odbyła się debata dotycząca Libii przed unijnym szczytem poświęconym sytuacji w tym regionie Morza Śródziemnego. Posłowie zaapelowali o szybką reakcję Unii i przejęcie inicjatywy. W debacie uczestniczyła szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton.
Posłowie wielokrotnie powtarzali, że opieranie się na autorytarnych przywódcach było wielkim błędem. Teraz błąd ten można naprawić pod warunkiem, że będzie się działać szybko i zdecydowanie. Znaczna część mówców podkreślała, iż Europa nie powinna poprzestać na pomocy humanitarnej. W Porozumieniu z Ligą Arabską i ONZ Unia powinna zastosować metody wojskowe i wprowadzić zakaz lotów w przestrzeni powietrznej Libii.
Belgijski deputowany Derk Van Eppink podkreślił, że hańbą europejskich polityków było - jak się wyraził - "uwodzenie" Kadafiego. Pokazał deputowanym serię zdjęć znanych przywódców ściskających i całujących dyktatora. Do wypowiedzi tej nawiązał poseł Paweł Kowal, który stwierdził, że uściski były potrzebne jako symbol utrzymania stabilizacji, natomiast teraz zaistniała szansa na wsparcie demokracji i usunięcie Kadafiego. Posłowie apelowali o uznanie Rady Tymczasowej w Libii i nawiązanie z nią kontaktów. Dwóch przedstawicieli tej Rady zostało zaproszonych do Parlamentu i przysłuchiwało się debacie.
Według Międzynarodowej Organizacji do Spraw Migracji z powodu walk Libię w ostatnich tygodniach opuściło przeszło 215 tysięcy osób. Przedstawiciel Czerwonego Półksiężyca Ibrahim Osman twierdzi, że 30 tysięcy robotników, którzy chcieli przekroczyć granicę tunezyjską, zostało zatrzymanych. Kadafi nakazał im powrót do Trypolisu i wznowienie porzuconej pracy.

Radio Szczecin