Władze Libii są gotowe do ogłoszenia zawieszenia broni - oświadczył w Trypolisie wiceminister spraw zagranicznych tego kraju Chaled Kaim. Zastrzegł jednak, że władze chcą najpierw dowiedzieć się, w jaki sposób rozejm miałby być wprowadzony w życie i z kim miałyby się toczyć negocjacje na ten temat.
Wcześniej Libia skrytykowała przyjecie przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji, która ustanawia strefę zakazu lotów nad tym krajem, umożliwiając bombardowanie pozycji wojsk rządowych. Według libijskich władz, rezolucja "zagraża jedności kraju" i jest równoznaczna z wezwaniem Libijczyków do wzajemnego zabijania się.
Tymczasem w Bengazi, głównym bastionie libijskiej opozycji, informacja o przyjęciu rezolucji Rady Bezpieczeństwa wywołała szał radości. Mieszkańcy tłumnie wylegli na ulice i skandowali "Allah jest wielki!", rebelianci strzelali zaś w powietrze i odpalali race. Radość mieszkańców Bengazi jest z pewnością przyćmiona świadomością, że u wrót miasta stoją wojska Kadafiego, które we każdej chwili mogą rozpocząć ostateczny szturm.
Muammar Kadafi wezwał rebeliantów z Bengazi do porzucenia broni. W specjalnym radiowym przemówieniu skierowanym do mieszkańców miasta zapewnił, że czeka ich za to "ochrona i bezpieczeństwo". Ci, którzy tego nie zrobią, zostaną uznani za zdrajców. "Nie będzie litości" - mówił dyktator.
Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ, ustanowiła strefę zakazu lotów nad Libią, wyklucza wprowadzenie sił okupacyjnych do tego kraju. Może natomiast zostać użyta siła wobec libijskiego lotnictwa, jeśli będzie atakowało ludność cywilną. Bombardowanie libijskich lotnisk i baz lotniczych może się zacząć już w ciągu najbliższych godzin. Rezolucja zawiera żądanie, by pułkownik Kadafi natychmiast ogłosił zawieszenie broni. Dokument pozwala także obronę niektórych libijskich terenów przez kraje arabskie oraz inne państwa. Wszystko musi się jednak odbywać przy współpracy z ONZ.
Rezolucja rozszerza też sankcje nałożone na Libię, zaostrza również embargo na dostawy broni. Nakazuje zamrożenie aktywów siedmiu kolejnych osób fizycznych oraz pięciu - prawnych, w tym ważnych libijskich firm.
Tymczasem w Bengazi, głównym bastionie libijskiej opozycji, informacja o przyjęciu rezolucji Rady Bezpieczeństwa wywołała szał radości. Mieszkańcy tłumnie wylegli na ulice i skandowali "Allah jest wielki!", rebelianci strzelali zaś w powietrze i odpalali race. Radość mieszkańców Bengazi jest z pewnością przyćmiona świadomością, że u wrót miasta stoją wojska Kadafiego, które we każdej chwili mogą rozpocząć ostateczny szturm.
Muammar Kadafi wezwał rebeliantów z Bengazi do porzucenia broni. W specjalnym radiowym przemówieniu skierowanym do mieszkańców miasta zapewnił, że czeka ich za to "ochrona i bezpieczeństwo". Ci, którzy tego nie zrobią, zostaną uznani za zdrajców. "Nie będzie litości" - mówił dyktator.
Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ, ustanowiła strefę zakazu lotów nad Libią, wyklucza wprowadzenie sił okupacyjnych do tego kraju. Może natomiast zostać użyta siła wobec libijskiego lotnictwa, jeśli będzie atakowało ludność cywilną. Bombardowanie libijskich lotnisk i baz lotniczych może się zacząć już w ciągu najbliższych godzin. Rezolucja zawiera żądanie, by pułkownik Kadafi natychmiast ogłosił zawieszenie broni. Dokument pozwala także obronę niektórych libijskich terenów przez kraje arabskie oraz inne państwa. Wszystko musi się jednak odbywać przy współpracy z ONZ.
Rezolucja rozszerza też sankcje nałożone na Libię, zaostrza również embargo na dostawy broni. Nakazuje zamrożenie aktywów siedmiu kolejnych osób fizycznych oraz pięciu - prawnych, w tym ważnych libijskich firm.

Radio Szczecin