Rośnie liczba ofiar silnego trzęsienia ziemi na pograniczu Birmy, Tajlandii i Laosu. Władze birmańskie poinformowały, iż tylko w tym kraju zginęły co najmniej 74 osoby, a ponad 100 jest rannych. Władze w Tajlandii informują o śmierci jednej osoby, natomiast władze w Laosie twierdzą, że nie było ofiar w ludziach.
Liczba ofiar będzie zapewne większa, ponieważ do wielu rejonów wiejskich nie dotarły żadne służby ratownicze. Dopiero po napłynięciu informacji z prowincji będzie można w przybliżeniu podać liczbę ofiar. Władze birmańskie poinformowały, iż zawaleniu uległo ponad 240 budynków. Siła wstrząsów sięgała niemal 7 stopni w skali Richtera.
W opinii birmańskich emigrantów władze nie będą w stanie zorganizować skoordynowanej akcji ratowniczej. Nyo Ohn Myint (czyt. Njo On Mie), członek emigracyjnych władz birmańskich w Tajlandii, mieszkający w pobliżu granicy z Birmą podkreśla: "W rzeczywistości oni nie mogą pomóc poszkodowanym. To jest bardzo zła sytuacja." Birmańczycy pamiętają nieudolność akcji ratowniczej i pomocowej po cyklonie Nargis z roku 2008, w wyniku którego zginęło ponad sto tysięcy ludzi. Władze opieszale organizowały wówczas akcję ratowniczą oraz blokowały pomoc z zagranicy. Skutki cyklonu Nargis ludzie z terenów nawiedzonych przez kataklizm odczuwają do dzisiaj.
W opinii birmańskich emigrantów władze nie będą w stanie zorganizować skoordynowanej akcji ratowniczej. Nyo Ohn Myint (czyt. Njo On Mie), członek emigracyjnych władz birmańskich w Tajlandii, mieszkający w pobliżu granicy z Birmą podkreśla: "W rzeczywistości oni nie mogą pomóc poszkodowanym. To jest bardzo zła sytuacja." Birmańczycy pamiętają nieudolność akcji ratowniczej i pomocowej po cyklonie Nargis z roku 2008, w wyniku którego zginęło ponad sto tysięcy ludzi. Władze opieszale organizowały wówczas akcję ratowniczą oraz blokowały pomoc z zagranicy. Skutki cyklonu Nargis ludzie z terenów nawiedzonych przez kataklizm odczuwają do dzisiaj.

Radio Szczecin