Libijscy powstańcy zmuszeni przez siły Muammara Kadafiego do wycofania się z miasta Ras Lanuf, wzywają międzynarodową koalicję do kolejnych ataków powietrznych. Liczą, że naloty państw zachodnich osłabią siły wierne Kadafiemu i miasto zostanie odbite. Koło Ras Lanuf znajduje się ważny terminal naftowy.
Na obrzeżach miasta trwają walki. Przed południem siły interwencyjne dokonały tam ostrzału z powietrza. Jeden z bojowników relacjonował: "Nadleciały francuskie samoloty i uderzyły w siły Kadafiego".
Także powstańcy zgrupowani w okolicy miasta Brega bardzo liczą na wsparcie swych działań przez siły międzynarodowe. "Potrzebujemy dwóch rzeczy: żeby samoloty zrzucały bomby na czołgi Kadafiego i ciężką artylerię oraz żeby siły koalicyjne dały nam broń" - powiedział AFP jeden z bojowników Yunes Abdelghaim.
Wspólnota międzynarodowa zastanawia się nad dostarczaniem broni partyzantom. Wczoraj sprawa ta nie była dyskutowana podczas szczytu w Londynie, ale Francja oświadczyła, że jest na to gotowa. Dziś nie wykluczyła tego Wielka Brytania. Brytyjski premier David Cameron podkreślił jednak, że decyzja nie została podjęta.
Także powstańcy zgrupowani w okolicy miasta Brega bardzo liczą na wsparcie swych działań przez siły międzynarodowe. "Potrzebujemy dwóch rzeczy: żeby samoloty zrzucały bomby na czołgi Kadafiego i ciężką artylerię oraz żeby siły koalicyjne dały nam broń" - powiedział AFP jeden z bojowników Yunes Abdelghaim.
Wspólnota międzynarodowa zastanawia się nad dostarczaniem broni partyzantom. Wczoraj sprawa ta nie była dyskutowana podczas szczytu w Londynie, ale Francja oświadczyła, że jest na to gotowa. Dziś nie wykluczyła tego Wielka Brytania. Brytyjski premier David Cameron podkreślił jednak, że decyzja nie została podjęta.

Radio Szczecin