Od 1 lipca miały być gotowe dowody osobiste z chipem. Jednak według "Gazety Wyborczej", termin ten jest coraz mniej realny. Jak czytamy, rząd nadal nie wie, kto wyprodukuje nowoczesne dokumenty. Urzędy gmin twierdzą natomiast, że nie są gotowe na rewolucję.
W mikroprocesorze mają być zapisane nasze dane osobiste - i e-podpis. Nowy dowód, wyjaśnia gazeta, ma ułatwić dostęp do usług w szkołach czy w uczelniach, w NFZ czy ZUS. Instytucje, w których użyjemy dowodu, informacje z chipa prześlą do ogólnopolskich baz danych. Ale najpierw - pisze "Gazeta Wyborcza", urzędy mają za pieniądze z budżetu zbudować własne bazy, sieć informatyczną oraz czytniki do e-dowodów.
Jak czytamy od 1.07 nowe dowody miały dostać osoby kończące właśnie 18 lat oraz ci, którym w drugiej połowie roku kończy się ważność starych dokumentów. Pierwsze plastikowe dowody wprowadzono bowiem w 2001 roku, są one ważne przez 10 lat.
Kraków szacuje, że po 1 lipca po nowe dowody może się zgłosić do urzędu miasta nawet milion osób. Tymczasem nadal nie przeszkolono urzędników, jak mają posługiwać się nowymi dokumentami. Nie wiadomo też nic o systemie informatycznym dostosowanym do obsługi nowych dowodów.
"Gazeta Wyborcza" ustaliła, że są dwa główne problemy z dowodami. Po pierwsze MSWiA nadal nie wyłoniło producenta, rozstrzygnięcie miało być w marcu. Resort nadal liczy i wciąż nie wie, czy Polskę stać na nowe dowody, czy też projekt należy odłożyć - pisze dziennik. Po drugie, nawet gdyby wyłoniono producenta, to pozostaje kwestia połączenia tysięcy urzędów siecią wymiany informacji zapisanych w chipach.
Jak czytamy od 1.07 nowe dowody miały dostać osoby kończące właśnie 18 lat oraz ci, którym w drugiej połowie roku kończy się ważność starych dokumentów. Pierwsze plastikowe dowody wprowadzono bowiem w 2001 roku, są one ważne przez 10 lat.
Kraków szacuje, że po 1 lipca po nowe dowody może się zgłosić do urzędu miasta nawet milion osób. Tymczasem nadal nie przeszkolono urzędników, jak mają posługiwać się nowymi dokumentami. Nie wiadomo też nic o systemie informatycznym dostosowanym do obsługi nowych dowodów.
"Gazeta Wyborcza" ustaliła, że są dwa główne problemy z dowodami. Po pierwsze MSWiA nadal nie wyłoniło producenta, rozstrzygnięcie miało być w marcu. Resort nadal liczy i wciąż nie wie, czy Polskę stać na nowe dowody, czy też projekt należy odłożyć - pisze dziennik. Po drugie, nawet gdyby wyłoniono producenta, to pozostaje kwestia połączenia tysięcy urzędów siecią wymiany informacji zapisanych w chipach.

Radio Szczecin