Wielkie emocje i wielka przegrana - sąd oddalił protest wyborczy Mirosława Lubińskiego, który domagał się powtórzenia drugiej tury wyborów w Wałbrzychu.
Sprawa ma związek z podejrzeniami o kupowanie głosów. Sędzia Małgorzata Wurm - Klag nie pozwoliła jednak na nagrywanie orzeczenia. Powodów takiej sytuacji nie podał dziennikarce Radia Wrocław również rzecznik sądu Tomasz Białek. "Tak uznał sąd i miał do tego prawo" - powiedział rzecznik sądu.
Orzeczeniem rozczarowany był Mirosław Lubiński. ""Ten materiał, który został zgromadzony, relacje świadków, którzy kupowali głosy, dla mnie są jednoznaczne. Dlatego nie znajduję żadnego logicznego powiązania pomiędzy tym co się działo na sali sądowej a tym jaki zapadł wyrok" - powiedział. Jego zdaniem wyrok został przygotowany jeszcze przed rozprawą.
Świadkowie, którzy zeznawali dziś w sądzie mówili, że w czasie drugiej tury wyborów w Wałbrzychu kupiono kilkaset głosów.
Sędzia uznała, że to "znikoma" liczba, która nie mogła wpłynąć na wynik. Różnica między zwycięzcą obecnym prezydentem Piotrem Kruczkowskim, a Mirosławem Lubińskim wyniosła 325 głosów.
Orzeczeniem rozczarowany był Mirosław Lubiński. ""Ten materiał, który został zgromadzony, relacje świadków, którzy kupowali głosy, dla mnie są jednoznaczne. Dlatego nie znajduję żadnego logicznego powiązania pomiędzy tym co się działo na sali sądowej a tym jaki zapadł wyrok" - powiedział. Jego zdaniem wyrok został przygotowany jeszcze przed rozprawą.
Świadkowie, którzy zeznawali dziś w sądzie mówili, że w czasie drugiej tury wyborów w Wałbrzychu kupiono kilkaset głosów.
Sędzia uznała, że to "znikoma" liczba, która nie mogła wpłynąć na wynik. Różnica między zwycięzcą obecnym prezydentem Piotrem Kruczkowskim, a Mirosławem Lubińskim wyniosła 325 głosów.

Radio Szczecin