"Gazeta Wyborcza" pisze, że syn feldmarszałka Erwina Rommla protestuje przeciwko powstającemu filmowi o jego ojcu. "Mój ojciec nie był nazistą" - twierdzi Manfred Rommel. Inaczej uważają jednak niemieccy filmowcy kręcący film "Rommel".
"Gazeta Wyborcza" dodaje, że film Nikiego Steina zrywa z rozpowszechnionym w powojennych Niemczech mitem feldmarszałka. Choć Rommel był jednym z ulubionych dowódców Hitlera, dziś jest w panteonie niemieckich męczenników obok przywódcy spisku przeciwko fuhrerowi pułkownika Clausa von Stauffenberga. Po wojnie Rommel stał się jednym z filarów rycerskiego mitu Wehrmachtu, według którego armia nie miała nic wspólnego ze zbrodniami III Rzeszy.
"Gazeta Wyborcza" pisze, że film Steina ma pokazywać to, o czym zapominają apologeci feldmarszałka. Rommel wprawdzie nie był w NSDAP, ale swoją karierę związał z Hitlerem. Nie protestował, gdy propaganda Goebbelsa wykorzystywała jego wizerunek. A w sens prowadzenia wojny zwątpił dopiero pod jej koniec.
Syn feldmarszałka protestuje przeciwko takiemu obrazowi ojca. Twierdzi, że autorzy scenariusza nie pokazali ewolucji jaką przeszedł jego ojciec.
Szef publicznej telewizji SWR, która zamówiła film, razem z reżyserem mają spotkać się z rodziną Rommlów, by rozwiązać spór. Zmiany w scenariuszu są jednak wykluczone.
"Gazeta Wyborcza" pisze, że film Steina ma pokazywać to, o czym zapominają apologeci feldmarszałka. Rommel wprawdzie nie był w NSDAP, ale swoją karierę związał z Hitlerem. Nie protestował, gdy propaganda Goebbelsa wykorzystywała jego wizerunek. A w sens prowadzenia wojny zwątpił dopiero pod jej koniec.
Syn feldmarszałka protestuje przeciwko takiemu obrazowi ojca. Twierdzi, że autorzy scenariusza nie pokazali ewolucji jaką przeszedł jego ojciec.
Szef publicznej telewizji SWR, która zamówiła film, razem z reżyserem mają spotkać się z rodziną Rommlów, by rozwiązać spór. Zmiany w scenariuszu są jednak wykluczone.

Radio Szczecin