Wiceszef MSWiA Adam Rapacki zaapelował do kibiców o powstrzymanie się od działań odwetowych po nocnych zamieszkach w Zielonej Górze. Wiceminister odpowiedzialny w resorcie za policję zapewnił, że wszelkie okoliczności wczorajszych wydarzeń zostaną dokładnie zbadane i wyjaśnione.
Zielonogórski klub żużlowy Falubaz zdobył w niedzielę mistrzostwo Polski. Po ulicznej fecie, około trzeciej w nocy, jeden z kibiców został śmiertelnie potrącony przez nieoznakowane auto policyjne. Po wypadku kilkuset kibiców rozpoczęło walki z policją. Dwie funkcjonariuszki zostały ranne. Jednak miała zostać uderzona twardym przedmiotem i ma podejrzenie pęknięcia podstawy czaszki, druga policjantka została kopnięta w twarz. Pseudokibice zniszczyli kilkanaście policyjnych samochodów, a w komisariacie w centrum miasta wybili 28 szyb. W trakcie starć policja oddała ponad 150 strzałów z broni gładkolufowej, użyto też armatki wodnej. Zatrzymano 9 osób.
Policjanci liczą się z tym, że pseudokibice mogą wyjść na ulice także tej nocy. Żeby zapewnić bezpieczeństwo, policja ściągnie dodatkowe siły.
Prokuratura w Zielonej Górze wszczęła postępowanie w trzech sprawach: wypadku, w którym zginął kibic, czynnych napaści na policjantki podczas nocnych zamieszek oraz niszczenia mienia. Prokurator Alfred Staszak powiedział, że w wypadku zginął 23-letni mężczyzna, ojciec 5-letniego dziecka. Według prokuratora, mężczyzna poniósł śmierć, gdy wyszedł na jezdnię w niedozwolonym miejscu. Miał też rozmawiać przez telefon. Uderzył wtedy w niego jadący na interwencję nieoznakowany radiowóz z kilkoma umundurowanymi policjantami.
Prokuratura nie chce wyrokować, z jaką prędkością poruszał się policyjny samochód. Jednak jak wskazują prokuratorzy, na drodze - w związku z imprezą - pojawiało się dużo osób i policjanci prawdopodobnie nie jechali szybko. Po wypadku policjanci przystąpili do udzielania pierwszej pomocy. Gdy lekarz stwierdził zgon - jak relacjonował prokurator Staszak - policjanci zostali obrzuceni obelgami i zaatakowani. Ciało zabitego zostało przykryte folią i szalikami klubu Falubaz. Prokuratura poinformowała, że nie można na razie mówić o złym zabezpieczeniu imprezy zorganizowanej dla kibiców, która przerodziła się w zamieszki.
Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski podkreślił, że powołano specjalny zespół, który ma przeanalizować przebieg zdarzeń. Dodał, że z informacji zebranych do tej pory wynika, iż śmierć kibica była wynikiem wypadku. Sokołowski powiedział, że kibic próbował się przedostać na drugą stronę jezdni. "Ten człowiek mógł wpaść pod jakikolwiek inny samochód, który jechał tą drogą" - powiedział Mariusz Sokołowski.
Policjanci liczą się z tym, że pseudokibice mogą wyjść na ulice także tej nocy. Żeby zapewnić bezpieczeństwo, policja ściągnie dodatkowe siły.
Prokuratura w Zielonej Górze wszczęła postępowanie w trzech sprawach: wypadku, w którym zginął kibic, czynnych napaści na policjantki podczas nocnych zamieszek oraz niszczenia mienia. Prokurator Alfred Staszak powiedział, że w wypadku zginął 23-letni mężczyzna, ojciec 5-letniego dziecka. Według prokuratora, mężczyzna poniósł śmierć, gdy wyszedł na jezdnię w niedozwolonym miejscu. Miał też rozmawiać przez telefon. Uderzył wtedy w niego jadący na interwencję nieoznakowany radiowóz z kilkoma umundurowanymi policjantami.
Prokuratura nie chce wyrokować, z jaką prędkością poruszał się policyjny samochód. Jednak jak wskazują prokuratorzy, na drodze - w związku z imprezą - pojawiało się dużo osób i policjanci prawdopodobnie nie jechali szybko. Po wypadku policjanci przystąpili do udzielania pierwszej pomocy. Gdy lekarz stwierdził zgon - jak relacjonował prokurator Staszak - policjanci zostali obrzuceni obelgami i zaatakowani. Ciało zabitego zostało przykryte folią i szalikami klubu Falubaz. Prokuratura poinformowała, że nie można na razie mówić o złym zabezpieczeniu imprezy zorganizowanej dla kibiców, która przerodziła się w zamieszki.
Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski podkreślił, że powołano specjalny zespół, który ma przeanalizować przebieg zdarzeń. Dodał, że z informacji zebranych do tej pory wynika, iż śmierć kibica była wynikiem wypadku. Sokołowski powiedział, że kibic próbował się przedostać na drugą stronę jezdni. "Ten człowiek mógł wpaść pod jakikolwiek inny samochód, który jechał tą drogą" - powiedział Mariusz Sokołowski.

Radio Szczecin