133 tysiące Polaków zarejestrowało się do głosowania w niedzielnych wyborach za granicą. Informacje takie przekazał Polskiemu Radiu rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marcin Bosacki. Najwięcej chętnych do głosowania Polaków jest w Londynie i w Chicago - po 13 tysięcy osób.
Termin przyjmowania zgłoszeń przez polskie placówki dyplomatyczne minął o północy. Ci, którzy przebywają czasowo lub na stałe za granicą, a dotąd się nie zarejestrowali, nie będą już mogli oddać głosu w niedzielę. Wyjątkiem są osoby, które za granicę wyjechały na kilka dni i mają ze sobą zaświadczenie z miejsca zameldowania w Polsce.
Rzecznik MSZ Marcin Bosacki przyznaje, że 133 tysiące Polaków chętnych do głosowania to mniej niż w czasie ubiegłorocznych wyborów prezydenckich. „Myśmy się tego spodziewali, bo zawsze, zwłaszcza za granicą, frekwencja w wyborach prezydenckich jest wyższa niż w parlamentarnych. Rok temu było to 203 tysiące osób” - dodał Bosacki w rozmowie z Polskim Radiem.
W tym roku MSZ utworzyło za granicami Polski 267 punktów do głosowania. Nowością w tegorocznych wyborach jest możliwość głosowania korespondencyjnego. Z tej możliwości chce skorzystać 23 tysiące Polaków mieszkających za granicą.
Rzecznik MSZ Marcin Bosacki przyznaje, że 133 tysiące Polaków chętnych do głosowania to mniej niż w czasie ubiegłorocznych wyborów prezydenckich. „Myśmy się tego spodziewali, bo zawsze, zwłaszcza za granicą, frekwencja w wyborach prezydenckich jest wyższa niż w parlamentarnych. Rok temu było to 203 tysiące osób” - dodał Bosacki w rozmowie z Polskim Radiem.
W tym roku MSZ utworzyło za granicami Polski 267 punktów do głosowania. Nowością w tegorocznych wyborach jest możliwość głosowania korespondencyjnego. Z tej możliwości chce skorzystać 23 tysiące Polaków mieszkających za granicą.

Radio Szczecin