Właściciele niemieckiego lodowiska w Heringsdorfie w pobliżu Świnoujścia skarżą się na Polaków korzystających z obiektu. By pilnować porządku, musieli zatrudnić polskiego ochroniarza.
- Cały czas zdarzają się drobne kradzieże, nawet saszetek z cukrem - nie kryje rozgoryczenia mieszkanka Świnoujścia prowadząca mały bar na lodowisku. Dodaje też, że nie zgłasza spraw na policję m.in. ze względu na niską szkodliwość. - Kradli na umór cukier, śmietankę do kawy, muffinki, pączki, wszystko co się dało pchali do kieszeni. Nie dość, że mieli za darmo wejście, to jeszcze kradli. Jest mi tak wstyd.
- Jest sporo pracy - przyznaje ochroniarz, chcący zachować anonimowość. - Zdarzały się kradzieże batoników, preclów.
Prowadzący lodowisko w Heringsdorfie Ronald Richter ma nadzieję, że po zatrudnieniu ochroniarza nie będzie już problemów. - To bardzo dobrze, że wspólnie z lodowiska korzystają Niemcy i Polacy. Tylko, żeby ustały kradzieże - dodaje Richter.
Przez całe ferie młodzież ze Świnoujścia mogła korzystać za darmo z niemieckiego lodowiska, ponieważ w mieście nie ma takiego obiektu. Wstęp sfinansował świnoujski samorząd. W sumie z lodowiska skorzystało około półtora tysiąca osób. Bezpłatny wstęp dla młodych świnoujścian będzie obowiązywać także w każdy lutowy weekend.
- Jest sporo pracy - przyznaje ochroniarz, chcący zachować anonimowość. - Zdarzały się kradzieże batoników, preclów.
Prowadzący lodowisko w Heringsdorfie Ronald Richter ma nadzieję, że po zatrudnieniu ochroniarza nie będzie już problemów. - To bardzo dobrze, że wspólnie z lodowiska korzystają Niemcy i Polacy. Tylko, żeby ustały kradzieże - dodaje Richter.
Przez całe ferie młodzież ze Świnoujścia mogła korzystać za darmo z niemieckiego lodowiska, ponieważ w mieście nie ma takiego obiektu. Wstęp sfinansował świnoujski samorząd. W sumie z lodowiska skorzystało około półtora tysiąca osób. Bezpłatny wstęp dla młodych świnoujścian będzie obowiązywać także w każdy lutowy weekend.

Radio Szczecin