Kobiety, która skoczyła z pięciopiętrowego budynku, nie powinniśmy zostawiać samej, karetka była potrzebna - powiedział dziennikarzowi portalu iszczecinek.pl Kazimierz Harasym, zastępca naczelnika Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego.
Policjanci w poniedziałek zostali wezwani do 30-latki, która weszła na dach budynku. Mundurowi sprowadzili ją na dół, zostawili w mieszkaniu, ponieważ twierdziła, że na dach weszła, bo przed kimś uciekała. Nie wezwali karetki, bo nic nie wskazywało na to, że to próba samobójcza.
Kilka godzin po tym, 30-latka jednak skoczyła, z połamanymi nogami trafiła do szpitala. Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie, "winni na pewno poniosą konsekwencje" - powiedział podkomisarz Harysym.
Kilka godzin po tym, 30-latka jednak skoczyła, z połamanymi nogami trafiła do szpitala. Policja prowadzi w tej sprawie postępowanie, "winni na pewno poniosą konsekwencje" - powiedział podkomisarz Harysym.

Radio Szczecin