Świnoujska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie zatonięcia jachtu "Down North" na Bałtyku. Do wypadku doszło w sobotę, w Zatoce Pomorskiej, około 40 km od Świnoujścia. Na pokładzie było 12 osób, jedna zmarła.
Śledztwo toczy się się pod kątem nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu wodnym w następstwie, której zmarł mężczyzna. Grozi za to osiem lat więzienia.
Jak poinformował nas prokurator Jacek Powalski z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie: w sobotę około 14 jacht "Down North" z 12 osobami na pokładzie wypłynął ze Świnoujścia do Oslo w Norwegii. Około 20 nagły podmuch wiatru przewrócił jacht. Szkuner zaczął szybko nabierać wody. Wtedy spuszczono tratwy ratunkowe. Tam przeniosła się załoga. Nagle 54-letni mężczyzna - poruszający się o kulach, reporter National Geographic, źle się poczuł i stracił przytomność. Mimo reanimacji, zmarł. Niewykluczone, że doznał zawału. To jednak wyjaśni sekcja zwłok, którą zarządził prokurator.
Na ratunek rozbitkom przybył niemiecki kuter. Potem polskim statkiem ratowniczym wszyscy byli przetransportowani do Świnoujścia. Tam trafili do szpitala na obserwację. Nikt nie został ranny. Cała załoga była trzeźwa. W niedzielę wszyscy opuścili szpitale.
Szkuner "Down North" płynął na wyprawę badawczą na północ, za koło podbiegunowe. Uczestnicy wyprawy mieli zamiar uczcić 35 lat od zakończenia prac modernizacyjnych w polskiej stacji badawczej na Spitsbergenie.
Jak poinformował nas prokurator Jacek Powalski z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie: w sobotę około 14 jacht "Down North" z 12 osobami na pokładzie wypłynął ze Świnoujścia do Oslo w Norwegii. Około 20 nagły podmuch wiatru przewrócił jacht. Szkuner zaczął szybko nabierać wody. Wtedy spuszczono tratwy ratunkowe. Tam przeniosła się załoga. Nagle 54-letni mężczyzna - poruszający się o kulach, reporter National Geographic, źle się poczuł i stracił przytomność. Mimo reanimacji, zmarł. Niewykluczone, że doznał zawału. To jednak wyjaśni sekcja zwłok, którą zarządził prokurator.
Na ratunek rozbitkom przybył niemiecki kuter. Potem polskim statkiem ratowniczym wszyscy byli przetransportowani do Świnoujścia. Tam trafili do szpitala na obserwację. Nikt nie został ranny. Cała załoga była trzeźwa. W niedzielę wszyscy opuścili szpitale.
Szkuner "Down North" płynął na wyprawę badawczą na północ, za koło podbiegunowe. Uczestnicy wyprawy mieli zamiar uczcić 35 lat od zakończenia prac modernizacyjnych w polskiej stacji badawczej na Spitsbergenie.

Radio Szczecin