Mieszkańcy Krakowa wyszli na ulicę po tragicznym wypadku, który wstrząsnął całą Polską.
W ten sposób uczcili pamięć młodego małżeństwa, które zginęło po tym, jak samochód wjechał w nich na chodniku przy ulicy Solnej. Ich ośmiomiesięczny syn przeżył.
Akcja odbyła się nieopodal miejsca tragedii na skrzyżowaniu Solny i Zabłocia w Krakowie. Mieszkańcy przynieśli znicze i kwiaty. Jest też pluszowy miś. Wielu z nich wciąż nie może uwierzyć w to, co wydarzyło się tutaj w piątek.
- Dwoje ludzi zginęło, dziecko walczy o życie. Ci ludzie, co siedzieli z boku i wiedzieli o tym. Płakali, mogli zareagować, powiedzieć, siedzimy w jednym samochodzie, przestań, uspokój się, ale tego nie zrobili - mówi jeden z mieszkańców.
Według wstępnych ustaleń, samochód, który prowadził 26-letni kierowca jechał z prędkością około 70 km na godzinę, mimo ograniczenia do 30. - Prokuratura po postawieniu kierowcy zarzutu wnioskowała o areszt, a sąd podzielił jej argumentację - mówi Maciej Czajka z Sądu Okręgowego w Krakowie. - Jako uzasadnienie sąd podał obawę matactwa wynikającą z tego, że podejrzany zna niektórych świadków, a więc mógłby wpływać na składanie przez nich korzystnych dla niego zeznań.
Ludzie z tej części miasta mówią, że już wcześniej alarmowali o kierowcach jeżdżących tędy z dużą prędkością i organizujących wyścigi.
Akcja odbyła się nieopodal miejsca tragedii na skrzyżowaniu Solny i Zabłocia w Krakowie. Mieszkańcy przynieśli znicze i kwiaty. Jest też pluszowy miś. Wielu z nich wciąż nie może uwierzyć w to, co wydarzyło się tutaj w piątek.
- Dwoje ludzi zginęło, dziecko walczy o życie. Ci ludzie, co siedzieli z boku i wiedzieli o tym. Płakali, mogli zareagować, powiedzieć, siedzimy w jednym samochodzie, przestań, uspokój się, ale tego nie zrobili - mówi jeden z mieszkańców.
Według wstępnych ustaleń, samochód, który prowadził 26-letni kierowca jechał z prędkością około 70 km na godzinę, mimo ograniczenia do 30. - Prokuratura po postawieniu kierowcy zarzutu wnioskowała o areszt, a sąd podzielił jej argumentację - mówi Maciej Czajka z Sądu Okręgowego w Krakowie. - Jako uzasadnienie sąd podał obawę matactwa wynikającą z tego, że podejrzany zna niektórych świadków, a więc mógłby wpływać na składanie przez nich korzystnych dla niego zeznań.
Ludzie z tej części miasta mówią, że już wcześniej alarmowali o kierowcach jeżdżących tędy z dużą prędkością i organizujących wyścigi.

Radio Szczecin