7,8 proc. wyniosła frekwencja w niedzielnym referendum ogólnokrajowym. To oznacza, że jego wyniki są niewiążące dla Sejmu. Byłyby, gdyby do urn poszła ponad połowa wyborców. O referendum dyskutowali goście poniedziałkowej audycji "Radio Szczecin na Wieczór".
Zdaniem politologa Macieja Drzonka z Uniwersytetu Szczecińskiego, to żółta kartka dla tych polityków, którzy myślą, że w polityce można wszystko. Referendum powinno być zorganizowane z inicjatywy obywatelskiej - mówił.
- Źródła tego referendum miały charakter polityczny. Prezydent Bronisław Komorowski, na fali wielkiej popularności Pawła Kukiza i JOW-ów, pomyślał, że być może uda mu się zwojować na tym jakiś kapitał polityczny - dodał dr Drzonek. - Okazało się, że Polacy nie do końca są zainteresowani JOW-ami, ale bardziej są zainteresowani na przykład tym czy dzieci powinny iść w wieku sześciu lat do szkoły.
Socjolog, dr Anna Królikowska przyznała na naszej antenie, że nie głosowała i tłumaczyła tych, którzy również nie poszli do urn.
- Ludzie może nie chcieli dać się wciągnąć w taką grę, która w zasadzie była trochę zabawą społeczeństwem - powiedziała Królikowska.
Referendum ogłosił były prezydent Bronisław Komorowski, po przegranej pierwszej turze wyborów prezydenckich. W niedzielę Polacy odpowiadali na trzy pytania: Czy jesteś za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu?; Czy jesteś za utrzymaniem dotychczasowego systemu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?; Czy jesteś za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?
Referendum kosztowało 84 mln zł.
- Źródła tego referendum miały charakter polityczny. Prezydent Bronisław Komorowski, na fali wielkiej popularności Pawła Kukiza i JOW-ów, pomyślał, że być może uda mu się zwojować na tym jakiś kapitał polityczny - dodał dr Drzonek. - Okazało się, że Polacy nie do końca są zainteresowani JOW-ami, ale bardziej są zainteresowani na przykład tym czy dzieci powinny iść w wieku sześciu lat do szkoły.
Socjolog, dr Anna Królikowska przyznała na naszej antenie, że nie głosowała i tłumaczyła tych, którzy również nie poszli do urn.
- Ludzie może nie chcieli dać się wciągnąć w taką grę, która w zasadzie była trochę zabawą społeczeństwem - powiedziała Królikowska.
Referendum ogłosił były prezydent Bronisław Komorowski, po przegranej pierwszej turze wyborów prezydenckich. W niedzielę Polacy odpowiadali na trzy pytania: Czy jesteś za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu?; Czy jesteś za utrzymaniem dotychczasowego systemu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?; Czy jesteś za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?
Referendum kosztowało 84 mln zł.

Radio Szczecin