Kilkudziesięciu szczecinian protestowało przeciwko złemu traktowaniu zwierząt. Przy okazji namawiali mieszkańców do przejścia na weganizm.
Ubrani w czarne stroje aktywiści przeszli ulicami miasta i wrócili na plac Orła Białego. Jak mówią, data protestu nie jest przypadkowa.
- 26 września to symboliczna data. 269 to numer cielaka, który w 2012 roku został uratowany w Izraelu i od tego powstał ruch 269life, żeby zwrócić uwagę na to, jak obecnie są wykorzystywane zwierzęta - mówili uczestnicy marszu.
Łukasz Musiał zwraca uwagę przede wszystkim na to, jak traktowane są zwierzęta futerkowe na fermach.
- Publikowaliśmy także mnóstwo nagrań, gdzie pracownicy traktują zwierzęta jak przedmioty, które rzucają, biją. Zwierzęta żyją w kilkudziesięciocentymetrowych klatkach. Wszędzie w Polsce są takie miejsce, gdzie zwierzęta mocno cierpią - podkreśla Musiał.
Manifestację zorganizowała szczecińska inicjatywa na rzecz zwierząt Basta.
- 26 września to symboliczna data. 269 to numer cielaka, który w 2012 roku został uratowany w Izraelu i od tego powstał ruch 269life, żeby zwrócić uwagę na to, jak obecnie są wykorzystywane zwierzęta - mówili uczestnicy marszu.
Łukasz Musiał zwraca uwagę przede wszystkim na to, jak traktowane są zwierzęta futerkowe na fermach.
- Publikowaliśmy także mnóstwo nagrań, gdzie pracownicy traktują zwierzęta jak przedmioty, które rzucają, biją. Zwierzęta żyją w kilkudziesięciocentymetrowych klatkach. Wszędzie w Polsce są takie miejsce, gdzie zwierzęta mocno cierpią - podkreśla Musiał.
Manifestację zorganizowała szczecińska inicjatywa na rzecz zwierząt Basta.
Ubrani w czarne stroje aktywiści przeszli ulicami miasta i wrócili na plac Orła Białego. Jak mówią data protestu nie jest przypadkowa.

Radio Szczecin