Radio SzczecinRadio Szczecin » Region
  Reklama  
Zobacz
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

Fot. Andrzej Kutys [Radio Szczecin]
Fot. Andrzej Kutys [Radio Szczecin]
Płynął samotnie jachtem z naciągniętym barkiem i poranioną ręką, ale udało się dotrzeć do mety. Reprezentant Szczecina żeglarz Radek Kowalczyk teraz odpoczywa na Kanarach po zakończeniu pierwszego etapu bardzo trudnych regat Mini Transat przez Atlantyk.
Gdyby nie awaria sprzętu i kontuzje, była szansa na miejsce w pierwszej dziesiątce, na razie Kowalczyk jest piętnasty.

Trzeciego dnia samotnej żeglugi zepsuły się kabestany, czyli sprzęt niezbędny do obsługi żagli - opowiada Radek Kowalczyk.

- Zrobienie zwrotu było praktycznie niemożliwe w takich warunkach. Trzymałem linę w rękach, ale wystarczyło, że żagiel załopotał i mi ją wyrywało - relacjonuje Kowalczyk.

Kowalczyk myślał nawet o zawinięciu do portu, ostatecznie jednak przetrwał kryzys. Przyznaje, że liczył na wyższe miejsce, bo zbudowany w Szczecinie wyczynowy jacht, według projektu znanego francuskiego konstruktora dobrze sprawuje się na wodzie.

- Specjalny dziób, taki okrągły powoduje, że łódka nie zanurza się w kolejną falę, tylko jak deska surfingowa, ślizga się po niej - mówi żeglarz.

Mini Transat to ekstremalne regaty niewielkich jachtów, miejsca w nich tyle, co w małym samochodzie, za to maszt sięga czwartego piętra. Pierwszego etapu nie przetrwało kilka jednostek. Teraz zawodnicy czekają, aż skończy się sezon huraganów i za kilkadziesiąt dni wyruszą na drugi etap przez Atlantyk z Kanarów na Gwadelupę.
Relacja Andrzeja Kutysa.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Autopromocja  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty