Stanisław Wziątek i Antoni Szarmach na pływającej po Parsęcie tratwie - na taki nietypowy sposób reklamy wyborczej zdecydowali się w Kołobrzegu kandydaci do Sejmu z listy Zjednoczonej Lewicy.
Jak przyznaje poseł Wziątek, na pomysł wpadł jego partyjny kolega - aktywny działacz kołobrzeskiej Ligi Morskiej i Rzecznej Antoni Szarmach.
- Sam skonstruowałem tratwę, na której wywieszono banery - przyznał Szarmach w rozmowie z naszym reporterem. - Można ciągnąć ją za łódką. Jako człowiek ligi chciałem pokazać się trochę od strony rzeki.
Szarmach dodaje, że podobnie jak w przypadku materiałów umieszczanych na samochodowych przyczepach, nie musiał mieć zgody na taki rodzaj reklamy wyborczej. Pływający baner na środku rzeki to pewność, że nie zostanie on zniszczony przez wandali. Tak było w przypadku Marka Hoka, którego plakaty kilka dni temu ktoś zniszczył w Kołobrzegu.
- Sam skonstruowałem tratwę, na której wywieszono banery - przyznał Szarmach w rozmowie z naszym reporterem. - Można ciągnąć ją za łódką. Jako człowiek ligi chciałem pokazać się trochę od strony rzeki.
Szarmach dodaje, że podobnie jak w przypadku materiałów umieszczanych na samochodowych przyczepach, nie musiał mieć zgody na taki rodzaj reklamy wyborczej. Pływający baner na środku rzeki to pewność, że nie zostanie on zniszczony przez wandali. Tak było w przypadku Marka Hoka, którego plakaty kilka dni temu ktoś zniszczył w Kołobrzegu.

Radio Szczecin