Same kłamstwa - tak szef zachodniopomorskiej PO Stanisław Gawłowski komentuje najnowsze taśmy ujawnione w środę wieczorem przez Telewizję Republika.
Nazwisko byłego wiceministra pojawia się w rozmowie lobbysty Piotra Wawrzynowicza z biznesmenem Janem Kulczykiem. W stenogramie jest między innymi relacja Wawrzynowicza, który opowiada, jak wysłał Gawłowskiego na rozmowy z ministrem skarbu w sprawie prywatyzacji spółki chemicznej Ciech. Ostatecznie kupił ją Kulczyk.
Zdaniem posła PO aferą jest, że ktoś niezgodnie z prawem nagrywał prywatne rozmowy. Stanisław Gawłowski jest oburzony sugestią, że miał być zaangażowany w prywatyzację Ciechu i pomoc Kulczykowi.
- To jest jakiś żart, nawet pana [reportera] sugestia to jest jakiś żart, bo moja rozmowa z Wawrzynowiczem jest w przestrzeni publicznej - tłumaczy Gawłowski.
Mowa o taśmie ujawnionej w czerwcu ubiegłego roku.
- Ani słowem nie ma rozmowy o sprawach, które dotyczą Ciechu, natomiast Wawrzynowicz na temat Kulczyka wypowiada się bardzo niepochlebnie - wyjaśnia Stanisław Gawłowski.
Polityk PO podkreśla, że taśmy służą jako element kampanii i nie przez przypadek są publikowane tuż przed wyborami. Zdaniem Gawłowskiego to kolejny dowód, że ślady afery podsłuchowej wiodą do PiS. Pytany o szczegóły powołuje się między innymi na publikację raportu w tej sprawie. Jak się jednak okazało, tajny rzekomo dokument sporządził Roman Giertych, adwokat występujący w imieniu polityków PO zarejestrowanych na taśmach.
Stanisław Gawłowski musiał odejść z rządu w związku z aferą taśmową i stracił "jedynkę" na liście. Decyzją Ewy Kopacz szef zachodniopomorskiej PO startuje do sejmu z drugiego miejsca.
Zdaniem posła PO aferą jest, że ktoś niezgodnie z prawem nagrywał prywatne rozmowy. Stanisław Gawłowski jest oburzony sugestią, że miał być zaangażowany w prywatyzację Ciechu i pomoc Kulczykowi.
- To jest jakiś żart, nawet pana [reportera] sugestia to jest jakiś żart, bo moja rozmowa z Wawrzynowiczem jest w przestrzeni publicznej - tłumaczy Gawłowski.
Mowa o taśmie ujawnionej w czerwcu ubiegłego roku.
- Ani słowem nie ma rozmowy o sprawach, które dotyczą Ciechu, natomiast Wawrzynowicz na temat Kulczyka wypowiada się bardzo niepochlebnie - wyjaśnia Stanisław Gawłowski.
Polityk PO podkreśla, że taśmy służą jako element kampanii i nie przez przypadek są publikowane tuż przed wyborami. Zdaniem Gawłowskiego to kolejny dowód, że ślady afery podsłuchowej wiodą do PiS. Pytany o szczegóły powołuje się między innymi na publikację raportu w tej sprawie. Jak się jednak okazało, tajny rzekomo dokument sporządził Roman Giertych, adwokat występujący w imieniu polityków PO zarejestrowanych na taśmach.
Stanisław Gawłowski musiał odejść z rządu w związku z aferą taśmową i stracił "jedynkę" na liście. Decyzją Ewy Kopacz szef zachodniopomorskiej PO startuje do sejmu z drugiego miejsca.

Radio Szczecin