Po tym jak 77-latek który podpalił mieszkanie, a w pożarze zginął jego syn, trafił do aresztu, a sąsiedzi odetchnęli z ulgą. Do tragedii doszło w szczecińskim Śródmieściu.
Senior mieszkał z rodziną, z którą był w konflikcie - żoną i dwoma synami. W środku nocy podpalił swój pokój. Podpalacz wraz z synem i żoną wydostali się z mieszkania. Drugiego syna - 49-latka, strażacy znaleźli nieprzytomnego w mieszkaniu. Nie udało się go uratować.
Podpalacz miał wyrok eksmisyjny. Na bruk trafiłby 1 kwietnia po okresie ochronnym. Sąsiedzi twierdzą, że wszystkich straszył podpaleniem.
- Wszyscy mieliśmy z nim krzyż pański. Jego zachowanie było okropne. Krzyczał do mnie: spalę cię, spalę to wszystko, a z kamienicy zostanie mały popiołek. No strasznie. - Chciał zrobić tragedię nie wiem komu, ale na tym najgorzej ucierpiał syn. - Było słychać, że dostał eksmisję. - Z tego powodu się załamał? - komentują sąsiedzi.
77-latkowi grozi do 12 lat więzienia.
Podpalacz miał wyrok eksmisyjny. Na bruk trafiłby 1 kwietnia po okresie ochronnym. Sąsiedzi twierdzą, że wszystkich straszył podpaleniem.
- Wszyscy mieliśmy z nim krzyż pański. Jego zachowanie było okropne. Krzyczał do mnie: spalę cię, spalę to wszystko, a z kamienicy zostanie mały popiołek. No strasznie. - Chciał zrobić tragedię nie wiem komu, ale na tym najgorzej ucierpiał syn. - Było słychać, że dostał eksmisję. - Z tego powodu się załamał? - komentują sąsiedzi.
77-latkowi grozi do 12 lat więzienia.

Radio Szczecin