Zamiana ręczników z materiału na papierowe jednorazowego użytku oraz edukowanie rodziców na temat tego, co robić, gdy dziecko zachoruje - takie są zalecenia sanepidu po kontroli w przedszkolu "Pentliczek" przy ulicy Potulickiej w Szczecinie.
W nocy z wtorku na środę chłopczyk - uczęszczający do "Pentliczka" - zmarł w karetce, prawdopodobnie na sepsę. Wnuk pani Elżbiety chodzi do tego przedszkola, ale jak relacjonuje kobieta - wśród rodziców nie ma paniki. Część dzieci w środę pozostała w domach, by w placówce można było przeprowadzić dezynfekcję.
- Wnuczek mój tu chodzi i córka jak zawsze przyprowadziła go rano. Ale w związku z zaistniałą sytuacją pojechali do domu, prawie wszystkie dzieci pojechały. Te, które nie mogły wrócić z rodzicami - zostały i nic im nie jest. W czwartek przedszkole ma być otwarte dla wszystkich - mówi pani Elżbieta.
Inspektorzy sanitarni w środę zdezynfekowali zabawki, sprawdzono czystość i stan sanitarno-techniczny w placówce. Jak poinformował szczeciński sanepid - w tej kwestii nie wykryto nieprawidłowości.
Przypomnijmy, że chłopiec zmarł w nocy. Jechał karetką do szpitala przy Unii Lubelskiej. Przyczyną śmierci najprawdopodobniej była posocznica meningokokowa. Bakterie te rzadko wywołują ciężką chorobę, ale jeśli zaatakują organizm z niską odpornością - mogą doprowadzić do sepsy, zapalenia opon mózgowych, a nawet śmierci. Objawy są trudne do rozpoznania. Może wystąpić gorączka, bóle mięśni, ból gardła czy głowy. Siostra zmarłego chłopca jest w szpitalu na obserwacji.
- Wnuczek mój tu chodzi i córka jak zawsze przyprowadziła go rano. Ale w związku z zaistniałą sytuacją pojechali do domu, prawie wszystkie dzieci pojechały. Te, które nie mogły wrócić z rodzicami - zostały i nic im nie jest. W czwartek przedszkole ma być otwarte dla wszystkich - mówi pani Elżbieta.
Inspektorzy sanitarni w środę zdezynfekowali zabawki, sprawdzono czystość i stan sanitarno-techniczny w placówce. Jak poinformował szczeciński sanepid - w tej kwestii nie wykryto nieprawidłowości.
Przypomnijmy, że chłopiec zmarł w nocy. Jechał karetką do szpitala przy Unii Lubelskiej. Przyczyną śmierci najprawdopodobniej była posocznica meningokokowa. Bakterie te rzadko wywołują ciężką chorobę, ale jeśli zaatakują organizm z niską odpornością - mogą doprowadzić do sepsy, zapalenia opon mózgowych, a nawet śmierci. Objawy są trudne do rozpoznania. Może wystąpić gorączka, bóle mięśni, ból gardła czy głowy. Siostra zmarłego chłopca jest w szpitalu na obserwacji.

Radio Szczecin