Pożar poddasza kamienicy przy ul. Szpitalnej w Kołobrzegu został opanowany. Ogień w trzypiętrowym budynku wybuchł w czwartek ok. godz. 12.30. Z kamienicy ewakuowano 50 osób.
Z pożarem walczyło 12 zastępów straży. - Tlą się jeszcze elementy drewniane - informował ok. godz. 18 strażak Krzysztof Azierski. - Lokatorzy z kondygnacji poniżej miejsca pożaru zabierają z mieszkań najniezbędniejsze rzeczy. Natomiast jeżeli chodzi o możliwość zamieszkania, to dziś raczej nie będzie to możliwe. Z kolei kondygnacja, na której wybuchł pożar, będzie wymagała gruntownego remontu.
Jak powiedziała nam jedna z mieszkanek - najbardziej poszkodowana - pożar wybuchł nagle, a ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał. - Poszło na moje mieszkanie. Wracałam do domu z zakupów i nie patrząc na nic pobiegłam z jednym ze strażaków ratować zwierzaki. Psa wyciągnęłam, koty zostały - mówi kobieta.
Pogorzelcy - w sumie 50 mieszkańców - mogą liczyć na pomoc władz miasta. Jak zapewnił prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek, dla rodzin, których mieszkania ucierpiały w pożarze, przygotowano lokale zastępcze.
- Na sto procent mamy już zapewnione, na kilka dni, lokum dla każdej z rodzin. Z tego co rozmawiałem z zarządcą tej wspólnoty, to wynika, że będzie musiał szukać im mieszkań na dłuższy termin, ponieważ remont nie potrwa dwa-trzy tygodnie, tylko dłużej - mówi prezydent. - Jak trzeba będzie, to uruchomię jeszcze moich znajomych, którzy są właścicielami np. ośrodków czy sanatoriów. Tam znalazłyby się następne mieszkania czy pokoje.
Podczas akcji gaśniczej - wskutek trudnych warunków i gęstego dymu - zasłabł jeden ze strażaków. Mężczyzna trafił do szpitala.
Od popołudnia ulica Szpitalna w Kołobrzegu jest zamknięta dla ruchu. Bez prądu pozostają pobliskie budynki.
Jak powiedziała nam jedna z mieszkanek - najbardziej poszkodowana - pożar wybuchł nagle, a ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał. - Poszło na moje mieszkanie. Wracałam do domu z zakupów i nie patrząc na nic pobiegłam z jednym ze strażaków ratować zwierzaki. Psa wyciągnęłam, koty zostały - mówi kobieta.
Pogorzelcy - w sumie 50 mieszkańców - mogą liczyć na pomoc władz miasta. Jak zapewnił prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek, dla rodzin, których mieszkania ucierpiały w pożarze, przygotowano lokale zastępcze.
- Na sto procent mamy już zapewnione, na kilka dni, lokum dla każdej z rodzin. Z tego co rozmawiałem z zarządcą tej wspólnoty, to wynika, że będzie musiał szukać im mieszkań na dłuższy termin, ponieważ remont nie potrwa dwa-trzy tygodnie, tylko dłużej - mówi prezydent. - Jak trzeba będzie, to uruchomię jeszcze moich znajomych, którzy są właścicielami np. ośrodków czy sanatoriów. Tam znalazłyby się następne mieszkania czy pokoje.
Podczas akcji gaśniczej - wskutek trudnych warunków i gęstego dymu - zasłabł jeden ze strażaków. Mężczyzna trafił do szpitala.
Od popołudnia ulica Szpitalna w Kołobrzegu jest zamknięta dla ruchu. Bez prądu pozostają pobliskie budynki.

Radio Szczecin