Porażenie mózgowe nie przeszkodziło mu w tym, aby stać się wojownikiem. Łukasz Rzążewski od trzech lat trenuje w Berserker's Team Stargard. Poprzez boks oraz crossfit złapał formę i zrzucił 20 kilogramów. Nie wyobraża sobie życia bez treningów.
27-latek z podstargardzkiego Trzebiatowa miał przykurcze rąk i ogromne problemy z chodzeniem. W 2013 roku w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Dzwonowie poznał trenera Tomasza Stasiaka i tak zaczęła się jego przygoda ze sportem.
- Jeżeli nie poszedłbym na trening to podejrzewam, że miesiąc czasu i bym siedział na wózku. Po pierwszym treningu znosili mnie z maty, ale po jakimś czasie zacząłem się ruszać. Nogi zaczęły funkcjonować, zacząłem boksować i tak już zostało. Mam nadzieję, że zdrowie pozwoli i będę trenował cały czas. Ta sala i trenerzy uratowali mi życie - mówi Rzążewski.
- Jak rozpoczynał a jak jest teraz, to jest niebo a ziemia. Na początku miał problem z trafieniem w tarczę, a teraz zaczyna normalnie boksować, uderzać. Wygląda to już bardzo dobrze. Mógłby obdarować zaangażowaniem 2-3 zawodników - mówi Tomasz Stasiak, trener Berserker's Team Stargard.
Łukasz trenuje niemal codziennie po kilka godzin. Jego marzeniem jest zawalczenie w ringu z prawdziwym przeciwnikiem. Stargardzki berserker przyznaje jednak, że tylko wykonuje swoja pracę, a decyzja w tej sprawie należy do trenera.
- Jeżeli nie poszedłbym na trening to podejrzewam, że miesiąc czasu i bym siedział na wózku. Po pierwszym treningu znosili mnie z maty, ale po jakimś czasie zacząłem się ruszać. Nogi zaczęły funkcjonować, zacząłem boksować i tak już zostało. Mam nadzieję, że zdrowie pozwoli i będę trenował cały czas. Ta sala i trenerzy uratowali mi życie - mówi Rzążewski.
- Jak rozpoczynał a jak jest teraz, to jest niebo a ziemia. Na początku miał problem z trafieniem w tarczę, a teraz zaczyna normalnie boksować, uderzać. Wygląda to już bardzo dobrze. Mógłby obdarować zaangażowaniem 2-3 zawodników - mówi Tomasz Stasiak, trener Berserker's Team Stargard.
Łukasz trenuje niemal codziennie po kilka godzin. Jego marzeniem jest zawalczenie w ringu z prawdziwym przeciwnikiem. Stargardzki berserker przyznaje jednak, że tylko wykonuje swoja pracę, a decyzja w tej sprawie należy do trenera.
Dodaj komentarz 3 komentarze
To teraz niech ktoś, po przeczytaniu tego artykułu, napisze, że sporty walki to wyłącznie bezsensowna kopanina, która nic nie daje.
No powiem że facet godny podziwu!,i dobra robota trenera! Gdzie Ci ludzie urzędują ???
Znam go od dawna. Zapalu i checi zawsze miał ogromne pokłady :) Oby tak dalej a na pewno wiele osiągniesz :)

Radio Szczecin