PiS chce "zepsuć i zniszczyć" to, co dobrze funkcjonuje - tak o planowanych zmianach w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej mówi wicemarszałek województwa, Jarosław Rzepa.
Dotychczas radę nadzorczą Funduszu wybierał sejmik - tu większość ma PO-PSL. W efekcie, obecnie, wszystkie najważniejsze stanowiska w instytucji obsadzili działacze tych partii.
PiS chce, aby kompetencja wyboru rady i zarządu przeszła na przedstawiciela rządu, czyli wojewodę. Rada miałaby być też mniejsza. Jak stwierdził ostatnio marszałek województwa z PO, PiS wybierze "nowych, swoich komisarzy politycznych". Partia rządząca odpiera zarzuty mówiąc, między innymi, właśnie o odchudzaniu zarządów.
W "Rozmowach pod krawatem" spytaliśmy wicemarszałka Rzepę, czy Funduszowi rzeczywiście potrzebny jest prezes z trzema zastępcami, pięcioma dyrektorami, nie licząc siedmioosobowej rady nadzorczej. Zdaniem działacza PSL, to normalne.
- Mamy ponad 330 milionów euro, to majątek, to wdrażane pieniądze z Unii Europejskiej. Dlatego musi być grupa ludzi z kompetencjami i musi ich być odpowiednio dużo - argumentuje Jarosław Rzepa.
Po wyborach jednym z fachowców w Funduszu i jego wiceprezesem został Konstanty Oświęcimski, były poseł PO. Jak sprawdziliśmy, w ostatniej kadencji nie należał nawet do Komisji Ochrony Środowiska.
Miesięczna pensja prezesa Funduszu - według autora reformy, posła PiS - to średnio około 20 tysięcy złotych.
PiS chce, aby kompetencja wyboru rady i zarządu przeszła na przedstawiciela rządu, czyli wojewodę. Rada miałaby być też mniejsza. Jak stwierdził ostatnio marszałek województwa z PO, PiS wybierze "nowych, swoich komisarzy politycznych". Partia rządząca odpiera zarzuty mówiąc, między innymi, właśnie o odchudzaniu zarządów.
W "Rozmowach pod krawatem" spytaliśmy wicemarszałka Rzepę, czy Funduszowi rzeczywiście potrzebny jest prezes z trzema zastępcami, pięcioma dyrektorami, nie licząc siedmioosobowej rady nadzorczej. Zdaniem działacza PSL, to normalne.
- Mamy ponad 330 milionów euro, to majątek, to wdrażane pieniądze z Unii Europejskiej. Dlatego musi być grupa ludzi z kompetencjami i musi ich być odpowiednio dużo - argumentuje Jarosław Rzepa.
Po wyborach jednym z fachowców w Funduszu i jego wiceprezesem został Konstanty Oświęcimski, były poseł PO. Jak sprawdziliśmy, w ostatniej kadencji nie należał nawet do Komisji Ochrony Środowiska.
Miesięczna pensja prezesa Funduszu - według autora reformy, posła PiS - to średnio około 20 tysięcy złotych.
Dodaj komentarz 2 komentarze
"PiS chce zepsuć i zniszczyć to, co dobrze funkcjonuje" - ten pan chyba sam nie wierzy w to, co mówi. Mam osobiste doświadczenia z tą instytucją i niestety muszę z przykrością stwierdzić, że nie funkcjonuje ona dobrze. Może należy zapytać klientów Funduszu, co myślą o pracy tej instytucji?
Za 20 tys. zł/m-c logika nie obowiązuje. Zawód dyrektor. Zależny od Polityków Związek Zawodowy Metalowców "Przyspawani do stołków". Od i cały PSL.

Radio Szczecin