Nie pomogły wiersze i efektowne wizualizacje - szczeciński radny nie przekonał prezydenta do zagospodarowania na nowo plaży Mieleńskiej. W odpowiedzi na pytanie Roberta Stankiewicza z klubu PiS, urzędnicy odpisali oględnie, że w tym miejscu "brakuje miejscowego planu zagospodarowania".
Robert Stankiewicz o plażę Mieleńską dopytywał pierwszy raz w czerwcu 2016. Napisał nawet fraszkę na ten temat, podpisał ją "radny-nie do końca bezradny" i wygłosił na sesji rady miasta. Nie pomogło. Stankiewicz do tematu jednak wrócił na ostatniej sesji, w kwietniu. Przedstawił nawet efektowne wizualizacje, jak mogłaby wyglądać obecnie kompletnie zaniedbana, a kiedyś popularna plaża. Na obrazkach można zobaczyć długie molo z przystanią dla statków wycieczkowych. Zdaniem radnego Stankiewicza, po modernizacji plaża Mieleńska stałaby się "bez wątpienia, obowiązkowym punktem wycieczek".
Urząd w odpowiedzi nie pozostawia jednak złudzeń - jak można wyczytać między wierszami, nie ma żadnych planów, a przede wszystkim pieniędzy, aby podjąć się tego zadania. Formalnie urzędnicy wskazują, że nie ma tam obowiązującego planu zagospodarowania. Sęk w tym, że radni przystąpili do jego uchwalenia w 2003 roku. Chociaż, jeżeli chodzi o remonty miejskich kąpielisk, to oficjalnie są pieniądze - 10 milionów złotych i konkretne plany dotyczące Dziewoklicza, Głębokiego i plaży w Dąbiu.
Urząd w odpowiedzi nie pozostawia jednak złudzeń - jak można wyczytać między wierszami, nie ma żadnych planów, a przede wszystkim pieniędzy, aby podjąć się tego zadania. Formalnie urzędnicy wskazują, że nie ma tam obowiązującego planu zagospodarowania. Sęk w tym, że radni przystąpili do jego uchwalenia w 2003 roku. Chociaż, jeżeli chodzi o remonty miejskich kąpielisk, to oficjalnie są pieniądze - 10 milionów złotych i konkretne plany dotyczące Dziewoklicza, Głębokiego i plaży w Dąbiu.

Radio Szczecin