W służbach specjalnych w Polsce wciąż jest wiele patologii - mówił na spotkaniu w Szczecinie Wojciech Sumliński.
Dziennikarz śledczy przyjechał promować swoją najnowszą książkę "ABW". Swoją tezę poparł m.in. przykładem ze Szczecina. W swojej publikacji opisał jednego z byłych szefów delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Szczecinie, który poszedł do agencji towarzyskiej i spotkał tam dwie swoje pracownice.
- Panie rozpoznały pana, pan rozpoznał panie. Panie dorabiały sobie w agencji towarzyskiej - powiedział Sumliński.
Następnego dnia do centrali ABW w Warszawie wpłynęły dwa raporty.
- Od szefa delegatury, że wykonując czynności służbowe spotkał dwie swoje pracownice i od tych pracownic, że wykonując czynności służbowe spotkały swojego szefa. W centrali mieli z tego powodu dużo śmiechu, ale dla mnie ta historia nie jest śmieszna, bo pokazuje dla mnie degrengoladę panującą w służbach specjalnych - podsumował Sumliński.
W spotkaniu z dziennikarzem śledczym wzięło udział około 100 osób. Zorganizował je Klub Myśli Swobodnej i Koło Naukowe AS z Uniwersytetu Szczecińskiego.
- Panie rozpoznały pana, pan rozpoznał panie. Panie dorabiały sobie w agencji towarzyskiej - powiedział Sumliński.
Następnego dnia do centrali ABW w Warszawie wpłynęły dwa raporty.
- Od szefa delegatury, że wykonując czynności służbowe spotkał dwie swoje pracownice i od tych pracownic, że wykonując czynności służbowe spotkały swojego szefa. W centrali mieli z tego powodu dużo śmiechu, ale dla mnie ta historia nie jest śmieszna, bo pokazuje dla mnie degrengoladę panującą w służbach specjalnych - podsumował Sumliński.
W spotkaniu z dziennikarzem śledczym wzięło udział około 100 osób. Zorganizował je Klub Myśli Swobodnej i Koło Naukowe AS z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Radio Szczecin