Godzinna, gorąca dyskusja i decyzja radnych: teraz miasto nie sprzeda kupcom z ul. Zawadzkiego gruntu, na którym stoi ich rynek. Poszło o zapisy planu zagospodarowania przestrzennego, który dopuszcza w tym miejscu budowę dużego marketu. Przeciwnicy sprzedaży tłumaczyli, że najpierw trzeba zmienić plan, aby zabezpieczyć się przed scenariuszem, w którym kupcy po kupnie gruntu decydują się na jego odsprzedaż bądź dzierżawę dużej sieci handlowej.
Reprezentujący kupców Adam Hałaczkiewicz podkreślał, że sami zbudowali pawilony w których pracują od - w sumie - 17 lat.
- Będziemy czuli się stabilnie w miejscu, które niejako stworzyliśmy własnymi rękami - argumentował Hałaczkiewicz.
Marek Duklanowski z PiS był "przeciw" - zwracał uwagę, że kupcy mają jeszcze obowiązujące 20 lat dzierżawy, więc ich interesy są zabezpieczone. Jak wyjaśniał, można wrócić do tematu, gdy uda się zmienić plan zagospodarowania.
- Nam zależy, by na tym miejscu był ryneczek. Państwo mając własność możecie zrobić co zechcecie, dzierżawić pod kolejny pawilon handlowy typu dyskont spożywczy - przewidywał Duklanowski.
Radny Władysław Dzikowski z klubu "Bezpartyjni" był "za" sprzedażą.
- Miasto się nie przewróci do góry kołami, jeżeli sprzedamy parę metrów kwadratowych. Nie szkodzi, by w tym czasie robić i dodatkowo zabezpieczyć się planem zagospodarowania - apelował.
Ostatecznie radni nie zgodzili się na sprzedaż, "za" była PO i część Bezpartyjnych, gdy inna część tego klubu była "przeciw" tak jak PiS.
- Będziemy czuli się stabilnie w miejscu, które niejako stworzyliśmy własnymi rękami - argumentował Hałaczkiewicz.
Marek Duklanowski z PiS był "przeciw" - zwracał uwagę, że kupcy mają jeszcze obowiązujące 20 lat dzierżawy, więc ich interesy są zabezpieczone. Jak wyjaśniał, można wrócić do tematu, gdy uda się zmienić plan zagospodarowania.
- Nam zależy, by na tym miejscu był ryneczek. Państwo mając własność możecie zrobić co zechcecie, dzierżawić pod kolejny pawilon handlowy typu dyskont spożywczy - przewidywał Duklanowski.
Radny Władysław Dzikowski z klubu "Bezpartyjni" był "za" sprzedażą.
- Miasto się nie przewróci do góry kołami, jeżeli sprzedamy parę metrów kwadratowych. Nie szkodzi, by w tym czasie robić i dodatkowo zabezpieczyć się planem zagospodarowania - apelował.
Ostatecznie radni nie zgodzili się na sprzedaż, "za" była PO i część Bezpartyjnych, gdy inna część tego klubu była "przeciw" tak jak PiS.
Radio Szczecin