To dobry pomysł, ale w praktyce trudny do zrealizowania - tak goście audycji "Radio Szczecin na Wieczór" skomentowali nowy pomysł rządu na walkę ze starymi dieslami, które zanieczyszczają powietrze.
Przedstawił go Piotr Woźniak, pełnomocnik premiera ds. programu "Czyste Powietrze". Zgodnie z nim stacje kontroli pojazdów będą sprawdzały czy z samochodu został wycięty filtr cząstek stałych.
Jak mówił Artur Machałowski, diagnosta samochodowy z Zespołu Szkół Samochodowych w Szczecinie, bardzo trudno jest sprawdzić czy filtr jest w samochodzie i działa zgodnie ze swoim przeznaczeniem.
- Możemy sprawdzić za pomocą skanera diagnostycznego czy oprogramowanie jest prawidłowe. Ale hakerzy, którzy zajmują się tymi DPF-ami, zajmują się też softwarami w tych sterownikach, więc to jest bardzo utrudnione. W tej chwili spaliny są praktycznie czyste i przezroczyste i ciężko jest to sprawdzić - powiedział Małachowski.
Marek Młodożeniec - ekspert motoryzacyjny i biegły sądowy w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego dodawał, że filtry DPF w samochodach są potrzebne i apelował do kierowców: nie trujmy się!
- Przepis jest przepisem. Samochód musi być wyposażony w te elementy, przy jakich był dopuszczany do ruchu na drogach. Każda taka ingerencja powinna być surowa napiętnowana. Taki samochód nie powinien przejść badania technicznego, jeśli nie spełnia wymogów - uważa Młodożeniec.
Według rządowego programu, miasta miałyby wprowadzać strefy, gdzie obowiązuje zakaz ruchu pojazdów spalinowych z silnikiem diesla. Na takie rozwiązanie zdecydował się już Kraków, na Kazimierzu powstała strefa czystego transportu. Filtr cząstek stałych, czyli wspomniany wcześniej DPF jest odpowiedzialny za oczyszczenie spalin z sadzy powstałej w wyniku spalania oleju napędowego. Jest to jedna z droższych i bardziej awaryjnych części w samochodach z silnikiem diesla - dlatego zdarza się, że kierowcy ją wycinają.
Jak mówił Artur Machałowski, diagnosta samochodowy z Zespołu Szkół Samochodowych w Szczecinie, bardzo trudno jest sprawdzić czy filtr jest w samochodzie i działa zgodnie ze swoim przeznaczeniem.
- Możemy sprawdzić za pomocą skanera diagnostycznego czy oprogramowanie jest prawidłowe. Ale hakerzy, którzy zajmują się tymi DPF-ami, zajmują się też softwarami w tych sterownikach, więc to jest bardzo utrudnione. W tej chwili spaliny są praktycznie czyste i przezroczyste i ciężko jest to sprawdzić - powiedział Małachowski.
Marek Młodożeniec - ekspert motoryzacyjny i biegły sądowy w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego dodawał, że filtry DPF w samochodach są potrzebne i apelował do kierowców: nie trujmy się!
- Przepis jest przepisem. Samochód musi być wyposażony w te elementy, przy jakich był dopuszczany do ruchu na drogach. Każda taka ingerencja powinna być surowa napiętnowana. Taki samochód nie powinien przejść badania technicznego, jeśli nie spełnia wymogów - uważa Młodożeniec.
Według rządowego programu, miasta miałyby wprowadzać strefy, gdzie obowiązuje zakaz ruchu pojazdów spalinowych z silnikiem diesla. Na takie rozwiązanie zdecydował się już Kraków, na Kazimierzu powstała strefa czystego transportu. Filtr cząstek stałych, czyli wspomniany wcześniej DPF jest odpowiedzialny za oczyszczenie spalin z sadzy powstałej w wyniku spalania oleju napędowego. Jest to jedna z droższych i bardziej awaryjnych części w samochodach z silnikiem diesla - dlatego zdarza się, że kierowcy ją wycinają.
Jak mówił Artur Machałowski, diagnosta samochodowy z Zespołu Szkół Samochodowych w Szczecinie, bardzo trudno jest sprawdzić czy filtr jest w samochodzie i działa zgodnie ze swoim przeznaczeniem.
Dodaj komentarz 4 komentarze
Na początek należy wyrównać zarobki z zachodnimi tak, aby samochód kosztował np. 10 pensji, a nie jak w Polsce - 40...
Nie wspominając o ilości litrów paliwa, którą można kupić za pensję.
Jak wyrównasz pensje to Ci cena paliwa skoczy do góry, to się nazywa inflacja. I nie tłumaczmy buractwa jakim jest wycinanie DPFów biedą bo co to oznacza? Jak jesteś biedny to możesz swoim autem truć sąsiadów? Mimo że mieszkamy w Szczecinie, niektórym tutaj bliżej mentalnością do dzikiego wschodu.
Ciekawy program. Generalnie dużo prawdy. Powinno się dążyć do tego, aby samochody były w pełni sprawne. Jak jednak w wielu miejscach, widać ogromnie dużo hipokryzji wśród decydentów (nie mam tu na myśli uczestników dyskusji na antenie). Z jednej strony martwimy się o środowisko jesteśmy eko itp., a z drugiej strony pozwala się producentom na produkcję asortymentów jednorazowych, albo nienaprawialnych i produkuje się przy tym miliony ton odpadów różnej maści i śmieci i zużywa gigantyczne ilości energii. Nic to jednak, bo gospodarka się kręci. Główni gracze, których społeczeństwa są znacznie bogatsze, generalizując mogą kupować w znacznie szerszej skali auta nowe, zatem i sprawne technicznie i z nowinkami technicznymi, w tym dotyczącymi najostrzejszych norm emisji spalin. Później kiedy już przykładny obywatel, i tu znowu generalizując załóżmy Starej Unii, zechce mieć nowe auto, to pozbywa się go i takie auto trafia gdzieś najczęściej do Europy Środkowo Wschodniej (mówiąc o naszym obszarze). Auto już nie tak sprawne, w którym wymiana takiego komponentu jak DPF jest bardzo kosztowna dla przeciętnego Kowalskiego. Ten koszt jest przerzucany z Europy zachodniej do nas. Jeżeli mamy kupować auta nowe albo ogólnie sprawne, to niech nasi zachodni sąsiedzi albo złomują własne auta u siebie na własny koszt, albo niech dokonują napraw, które niech będą obligatoryjne, a które będą np. zawierały po odpowiednim przebiegu wymianę filtra czy innych elementów. Może być też tak, że producenci zostaną zobligowani do projektowania aut w taki sposób, aby były one przynajmniej w tych newralgicznie ekologicznie ważnych podzespołach łatwo i za rozsądną cenę naprawialne. Pewnie jednak mądre głowy, decydenci powiedzą, że to niemożliwe, bo gdzież byłyby ich nieco uszczuplone zyski? Konkludując, trochę wstrzemięźliwości życzę w rozkładaniu akcentów przy rozwiązaniu problemu dymiących i trujących silników wysokoprężnych.
Pozdrawiam,
brawo dla Krakowa!!!! najpierw doskonały pomysł w postaci dofinansowania zakupu kilkunastu toyot aurius w hybrydzie dla policji a teraz strefy czystego transportu. w dużych miastach do centrum powinny mieć wjazd tylko auta niskoemisyjne.

Radio Szczecin