Cichociemny i żołnierz Armii Krajowej będzie miał swoje miejsce w Szczecinie. Podczas wtorkowej sesji radni zdecydowali, że jedna z ulic na Gumieńcach będzie nosić imię majora Hieronima Dekutowskiego ps. "Zapora".
To jedna z mniejszych uliczek w rejonie Okulickiego i Mierzyńskiej. Za nadaniem ulicy imienia majora była większość radnych - dokładnie 16 osób, trzy wstrzymały się od głosu i tyle samo były przeciwko.
Trudno być Polakiem, jeśli się takiej osoby i bohatera nie uznaje - powiedział Leszek Duklanowski, radny Prawa i Sprawiedliwości.
- Stalinowscy oprawcy skazali na zapomnienie tych wszystkich bohaterów. Dzisiaj, przez niektórych radnych, też próbuje się wymazać z pamięci człowieka, który był żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, był cichociemnym, oficerem Armii Krajowej. Ktoś zaraz mi powie, że nie, oczywiście, są ciemne strony. W trakcie wojny trudno oceniać ludzi, że wszyscy są święci. Bo najbardziej szlachetny żołnierz jak strzela, to tez często może być jakaś przypadkowa ofiara - mówił Duklanowski.
W temacie nazewnictwa ulic Szczecina jest za dużo emocji - powiedział Patryk Jaskulski, radny Koalicji Obywatelskiej. Tłumaczył w ten sposób, dlaczego wstrzymał się od głosu.
- Wstrzymałem się od głosu, bo uważam, że mam takie prawo i możliwość. W sytuacji w której słyszę też różne głosy przeciwne. Nie chcę tutaj negować, także nie uważam siebie za autorytet by oceniać, czy pan major Dekutowski zasłużył na uhonorowanie. Chociaż mam olbrzymi szacunek do żołnierzy Armii Krajowej i później Żołnierzy Wyklętych. Natomiast pozwólmy, żeby kwestie związane z nazewnictwem ulic, były dyskutowane wcześniej przez historyków i ekspertów, a nie przez radnych podczas sesji, gdzie o sprawie dowiedzieliśmy się kilka dni wcześniej - mówi Jaskulski.
O nadanie nazwy ulicy wystąpił deweloper, który jest właścicielem działki.
Kontrowersje w kwestii patrona ulicy nastąpiły po jednym z posiedzeń komisji kultury. Dekutowski był odpowiedzialny za dywersję i przeprowadzał akcje wymierzone w organy komunistycznego aparatu represji m.in. w województwie lubelskim. Przeszedł okrutne śledztwo w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, a wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego z 15 listopada 1948 r. został skazany na siedmiokrotną karę śmierci. Poszukiwania miejsca jego spoczynku trwały wiele lat. Szczątki udało się odnaleźć w 2012 roku na Łączce. Później majora zidentyfikowali naukowcy zaangażowani w projekt Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów.
Trudno być Polakiem, jeśli się takiej osoby i bohatera nie uznaje - powiedział Leszek Duklanowski, radny Prawa i Sprawiedliwości.
- Stalinowscy oprawcy skazali na zapomnienie tych wszystkich bohaterów. Dzisiaj, przez niektórych radnych, też próbuje się wymazać z pamięci człowieka, który był żołnierzem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, był cichociemnym, oficerem Armii Krajowej. Ktoś zaraz mi powie, że nie, oczywiście, są ciemne strony. W trakcie wojny trudno oceniać ludzi, że wszyscy są święci. Bo najbardziej szlachetny żołnierz jak strzela, to tez często może być jakaś przypadkowa ofiara - mówił Duklanowski.
W temacie nazewnictwa ulic Szczecina jest za dużo emocji - powiedział Patryk Jaskulski, radny Koalicji Obywatelskiej. Tłumaczył w ten sposób, dlaczego wstrzymał się od głosu.
- Wstrzymałem się od głosu, bo uważam, że mam takie prawo i możliwość. W sytuacji w której słyszę też różne głosy przeciwne. Nie chcę tutaj negować, także nie uważam siebie za autorytet by oceniać, czy pan major Dekutowski zasłużył na uhonorowanie. Chociaż mam olbrzymi szacunek do żołnierzy Armii Krajowej i później Żołnierzy Wyklętych. Natomiast pozwólmy, żeby kwestie związane z nazewnictwem ulic, były dyskutowane wcześniej przez historyków i ekspertów, a nie przez radnych podczas sesji, gdzie o sprawie dowiedzieliśmy się kilka dni wcześniej - mówi Jaskulski.
O nadanie nazwy ulicy wystąpił deweloper, który jest właścicielem działki.
Kontrowersje w kwestii patrona ulicy nastąpiły po jednym z posiedzeń komisji kultury. Dekutowski był odpowiedzialny za dywersję i przeprowadzał akcje wymierzone w organy komunistycznego aparatu represji m.in. w województwie lubelskim. Przeszedł okrutne śledztwo w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, a wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego z 15 listopada 1948 r. został skazany na siedmiokrotną karę śmierci. Poszukiwania miejsca jego spoczynku trwały wiele lat. Szczątki udało się odnaleźć w 2012 roku na Łączce. Później majora zidentyfikowali naukowcy zaangażowani w projekt Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów.
Trudno być Polakiem, jeśli się takiej osoby i bohatera nie uznaje - powiedział Leszek Duklanowski, radny Prawa i Sprawiedliwości.

Radio Szczecin