Pacjentów jest tak dużo, że brakuje łóżek i część z nich leży na materacach na korytarzu. Tak wygląda sytuacja na oddziale psychiatrii dziecięcej szpitala w szczecińskich Zdrojach.
To jedyny oddział tego typu w północno-zachodniej części Polski, który mimo ogromnej ilości pracy, żadnemu pacjentowi nie odmawia pomocy. Na oddział przyjmowani są pacjenci z zaburzeniami afektywnymi, odżywiania, nerwicami, schizofrenią i po próbach samobójczych.
Jak mówi Magdalena Knop, rzecznik szpitala w Zdrojach, pacjenci są z całej północno-zachodniej Polski.
- Obsługujemy nie tylko Szczecin i województwo zachodniopomorskie, ale również lubuskie i część Pomorskiego - mówi Knop.
Prof. Andrzej Brodkiewicz z Kliniki Pediatrii, Nefrologii Dziecięcej, Dializoterapii i Leczenia Ostrych Zatruć dodaje, że na oddział często trafiają pacjenci po próbach samobójczych. I choć oddział ma swoje ograniczenia, to każdy pacjent wymagający hospitalizacji zostanie przyjęty.
- Mamy bardzo dobrą psychiatrię dziecięcą, z którą jest wzorcowa współpraca. To dziewczyny, które bardzo ciężko pracują. Jest tak duże zapotrzebowanie na pomoc psychiatryczną, że dzieci potrafią leżeć nawet na materacach na korytarzu - mówi Brodkiewicz.
Sytuacja na oddziałach psychiatrycznych dla dzieci w całej Polsce wygląda podobnie. Ostatnio z problemami zmagał się oddział w szpitalu klinicznym przy Żwirki i Wigury w Warszawie. Brakowało tam lekarzy, a pacjentów jest coraz więcej.
Jak mówi Magdalena Knop, rzecznik szpitala w Zdrojach, pacjenci są z całej północno-zachodniej Polski.
- Obsługujemy nie tylko Szczecin i województwo zachodniopomorskie, ale również lubuskie i część Pomorskiego - mówi Knop.
Prof. Andrzej Brodkiewicz z Kliniki Pediatrii, Nefrologii Dziecięcej, Dializoterapii i Leczenia Ostrych Zatruć dodaje, że na oddział często trafiają pacjenci po próbach samobójczych. I choć oddział ma swoje ograniczenia, to każdy pacjent wymagający hospitalizacji zostanie przyjęty.
- Mamy bardzo dobrą psychiatrię dziecięcą, z którą jest wzorcowa współpraca. To dziewczyny, które bardzo ciężko pracują. Jest tak duże zapotrzebowanie na pomoc psychiatryczną, że dzieci potrafią leżeć nawet na materacach na korytarzu - mówi Brodkiewicz.
Sytuacja na oddziałach psychiatrycznych dla dzieci w całej Polsce wygląda podobnie. Ostatnio z problemami zmagał się oddział w szpitalu klinicznym przy Żwirki i Wigury w Warszawie. Brakowało tam lekarzy, a pacjentów jest coraz więcej.

Radio Szczecin