Byli doświadczonymi skoczkami z licencją, nie byli też pod wpływem alkoholu - to pierwsze ustalenia Prokuratury Rejonowej w Kołobrzegu po śmierci dwóch spadochroniarek, które w poniedziałek wieczorem, w czteroosobowej grupie skoczyły nad Bałtykiem.
- Okazało się, że miejscem lądowania było Morze Bałtyckie. Lądowali w odległości kilkuset metrów od plaży. Spadochroniarze zrzucili ekwipunek, zaczęli płynąć w kierunku osób, które były nieco bardziej oddalone, były bardziej w morzu. Niestety okazało się, że dwie osoby zmarły na skutek tego zdarzenia - mówi Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.
Ratownikom WOPR udało się znaleźć dwie poszkodowane kobiety, których nie udało już się uratować. W ustaleniu okoliczności zdarzenia mogą pomóc kamery, jakie skoczkowie mieli zamontowane na kaskach.

Radio Szczecin
