Są po "konkretnym spotkaniu" w Kancelarii Premiera i mają nadzieję na rekompensaty - w sumie około 150 milionów złotych. Armatorzy kutrów i łodzi wykorzystywanych przez wędkarzy do łowienia dorsza mówili o tym w poniedziałek radnym zachodniopomorskiego sejmiku.
Komisja Europejska zabroniła łowić dorsza w Bałtyku wschodnim z powodu fatalnej kondycji stada.
Armatorzy łodzi, które woziły wędkarzy, w listopadzie zablokowali port w Kołobrzegu i domagali się reakcji rządu. Jak poinformowali w poniedziałek, spotkali się już w Warszawie w Kancelarii Premiera i mają się znaleźć pieniądze na rekompensaty za złomowanie łodzi.
- Spotkanie było bardzo konkretne i bardzo rzeczowe, natomiast jaki będzie efekt tego, to dopiero zobaczymy - mówił Waldemar Giżanowski, prezes Stowarzyszenia Armatorów Jachtów Rybołówstwa Rekreacyjnego.
Łodzie chcą złomować, bo nawet gdyby wynegocjować w Brukseli zgodę dla wędkarzy - limit kilku ryb, które można odłowić - to kondycja dorsza w tej części Bałtyku jest na tyle zła, że nie są atrakcyjni dla potencjalnych klientów - mówił Andrzej Antosik z Bałtyckiego Stowarzyszenia Wędkarstwa Morskiego z Darłowa. - Gdyby perspektywa odnowienia dorsza była za rok, za dwa, za trzy, być może niektóre jednostki by przetrwały, ale my już widzimy, że nie ma światełka w tunelu.
Na razie zakaz połowu dorsza na Bałtyku wschodnim nałożony przez Komisję Europejską ma obowiązywać przez cztery lata.
Armatorzy łodzi, które woziły wędkarzy, w listopadzie zablokowali port w Kołobrzegu i domagali się reakcji rządu. Jak poinformowali w poniedziałek, spotkali się już w Warszawie w Kancelarii Premiera i mają się znaleźć pieniądze na rekompensaty za złomowanie łodzi.
- Spotkanie było bardzo konkretne i bardzo rzeczowe, natomiast jaki będzie efekt tego, to dopiero zobaczymy - mówił Waldemar Giżanowski, prezes Stowarzyszenia Armatorów Jachtów Rybołówstwa Rekreacyjnego.
Łodzie chcą złomować, bo nawet gdyby wynegocjować w Brukseli zgodę dla wędkarzy - limit kilku ryb, które można odłowić - to kondycja dorsza w tej części Bałtyku jest na tyle zła, że nie są atrakcyjni dla potencjalnych klientów - mówił Andrzej Antosik z Bałtyckiego Stowarzyszenia Wędkarstwa Morskiego z Darłowa. - Gdyby perspektywa odnowienia dorsza była za rok, za dwa, za trzy, być może niektóre jednostki by przetrwały, ale my już widzimy, że nie ma światełka w tunelu.
Na razie zakaz połowu dorsza na Bałtyku wschodnim nałożony przez Komisję Europejską ma obowiązywać przez cztery lata.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Dlaczego Rząd ma wypłacać rekompensaty cwaniakom którzy z wędkarstwa zrobili sobie intratny biznes !?
Rozumiem rekompensaty dla rybaków ale dla wędkarzy ???
Nomis. Polecam Ci kupić kuter i również prowadzić ten "intratny biznes..." Cała polityka rybołówstwa to kpina. Na dzień dzisiejszy jest zakaz połowu dorsza zamiast wprowadzenia całkowitego zakazu ryb. Połów śledzia i ryb które są na początku łańcucha troficznego powinien być zakazany. Inną są kwestią jest to że "paszowce" z Dani robią co chcą.

Radio Szczecin