Projekt ustawy Ministerstwa Sprawiedliwości o ochronie wolności słowa w Internecie - oceniali goście audycji "Radio Szczecin na Wieczór".
"Dobrze, że ten projekt jest", mówiła dr Jolanta Hajdasz, szefowa Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich,
- Oczywiście nad szczegółami warto się pochylić, pracować. Jak tylko ten proces legislacyjny, jak tylko ruszy, będziemy śledzić i się temu przyglądać. Opinia publiczna generalnie, podobnie jak i internauci po prostu są zszokowani faktem takiej arbitralnej, jednoznacznej decyzji zablokowaniu czyjegoś konta - wyjaśniała Hajdasz.
Regulacje są potrzebne, mam jednak wiele zastrzeżeń do tego projektu - powiedział Łukasz Warzecha - publicysta tygodnika „Do Rzeczy”.
- Wszystko się odbija o to, jak będzie wybierana Rada Wolności Słowa. No bo jeżeli będzie ona jedne treści przywracać, a inne nie i będzie to robiła z klucza politycznego, no to mamy do czynienia z sytuacją podobną, do sytuacji, kiedy jedne treści były usuwane, a inne nie - zwracał uwagę Warzecha.
Projekt zakłada m.in., że media społecznościowe nie będą mogły blokować kont ani usuwać wpisów jeśli te nie będą łamać polskiego prawa. Za naruszenie tej zasady serwisom społecznościowym mają grozić surowe kary. Pilnować swobody wypowiedzi w sieci ma pięcioosobowa rada Wolności Słowa, wybierana przez Sejm. Zmiany miałyby obowiązywać wobec platform z co najmniej milionem zarejestrowanych urzędników.
- Oczywiście nad szczegółami warto się pochylić, pracować. Jak tylko ten proces legislacyjny, jak tylko ruszy, będziemy śledzić i się temu przyglądać. Opinia publiczna generalnie, podobnie jak i internauci po prostu są zszokowani faktem takiej arbitralnej, jednoznacznej decyzji zablokowaniu czyjegoś konta - wyjaśniała Hajdasz.
Regulacje są potrzebne, mam jednak wiele zastrzeżeń do tego projektu - powiedział Łukasz Warzecha - publicysta tygodnika „Do Rzeczy”.
- Wszystko się odbija o to, jak będzie wybierana Rada Wolności Słowa. No bo jeżeli będzie ona jedne treści przywracać, a inne nie i będzie to robiła z klucza politycznego, no to mamy do czynienia z sytuacją podobną, do sytuacji, kiedy jedne treści były usuwane, a inne nie - zwracał uwagę Warzecha.
Projekt zakłada m.in., że media społecznościowe nie będą mogły blokować kont ani usuwać wpisów jeśli te nie będą łamać polskiego prawa. Za naruszenie tej zasady serwisom społecznościowym mają grozić surowe kary. Pilnować swobody wypowiedzi w sieci ma pięcioosobowa rada Wolności Słowa, wybierana przez Sejm. Zmiany miałyby obowiązywać wobec platform z co najmniej milionem zarejestrowanych urzędników.
- Oczywiście nad szczegółami warto się pochylić, pracować. Jak tylko ten proces legislacyjny, jak tylko ruszy, będziemy śledzić i się temu przyglądać. Opinia publiczna generalnie, podobnie jak i internauci po prostu są zszokowani faktem takiej arbitralnej, jednoznacznej decyzji zablokowaniu czyjegoś konta - wyjaśniała Hajdasz.
Dodaj komentarz 3 komentarze
"wprowadzamy mechanizmy kontrolowania wolności wypowiedzi, które dają funkcjonariuszom Partii możliwość decydowania o tym, KTÓRE WYPOWIEDZI odpowiadają linii naszej Partii".
KONTROLA NAJWYŻSZĄ FORMĄ ZAUFANIA
CENZURA GWARANTEM WOLNOŚCI WYPOWIEDZI
Program Partii - programem Narodu.
Czegoś nie czaję. Media społecznościowe są własnością prywatnych podmiotów a nie "dobrem narodowym". Nikt nikogo nie zmusza do zakładania tam konta - a zakładając je, akceptuje się regulamin. I teraz instytucja państwowa (obsadzona przez jedynie słuszną partię) będzie mówić prywatnemu podmiotowi, kogo ma blokować a kogo nie? I nakładać kary?
Nie rozumiem, co to ma wspólnego z wolnością słowa!
PiS bierze przykład z chińskich komunistów.
Tam też działa system broniący wolności słowa w internecie

Radio Szczecin