Szczeciński sąd skazał mężczyznę, który zaatakował ratowników medycznych. To jeden z pierwszych takich wyroków, chociaż do ataków na medyków dochodzi bardzo często. Zazwyczaj jednak takie sprawy są umarzane.
Do zdarzenia doszło w grudniu 2019 roku, gdy ratownicy interweniowali w jednym z szczecińskich klubów. Pomocy potrzebował 27-latek pod wpływem alkoholu - przypomina poszkodowany ratownik Wojciech Skotnicki.
- W pewnym momencie w karetce stał się agresywny, doszło do szarpaniny. Udało się mężczyznę obezwładnić. Patrol policji, który dojechał na miejsce, przejął od nas pacjenta i ostatecznie go obezwładnił. Po czym trafił on do szpitala - mówi Skotnicki.
Skotnicki dodaje, że choć ataków jest bardzo wiele, to bardzo rzadko napastnicy ponoszą kary.
- Stanowi na pewno pewne novum. Do tej pory wiele tego typu spraw było umarzanych lub odrzucanych, kończyło się uniewinnieniem. Prokuratura czy sąd nie dopatrzył się znamion czynu zabronionego. Z kolegami mamy tutaj zasady zero tolerancji wobec agresji w naszą stronę i staramy się takie sprawy zgłaszać - ratownik.
Sąd wymierzył mężczyźnie karę grzywny, musi też zapłacić po 500 złotych nawiązki dla obu zaatakowanych ratowników.
- W pewnym momencie w karetce stał się agresywny, doszło do szarpaniny. Udało się mężczyznę obezwładnić. Patrol policji, który dojechał na miejsce, przejął od nas pacjenta i ostatecznie go obezwładnił. Po czym trafił on do szpitala - mówi Skotnicki.
Skotnicki dodaje, że choć ataków jest bardzo wiele, to bardzo rzadko napastnicy ponoszą kary.
- Stanowi na pewno pewne novum. Do tej pory wiele tego typu spraw było umarzanych lub odrzucanych, kończyło się uniewinnieniem. Prokuratura czy sąd nie dopatrzył się znamion czynu zabronionego. Z kolegami mamy tutaj zasady zero tolerancji wobec agresji w naszą stronę i staramy się takie sprawy zgłaszać - ratownik.
Sąd wymierzył mężczyźnie karę grzywny, musi też zapłacić po 500 złotych nawiązki dla obu zaatakowanych ratowników.

Radio Szczecin