Zarzuty sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy dla dwóch dyżurnych ruchu kolejowego po niebezpiecznym zdarzeniu w Dunowie w powiecie koszalińskim.
19 sierpnia pociągi pędziły na wprost siebie po jednym torze i tylko dzięki szybkiej reakcji maszynistów udało się zapobiec tragedii. Śledczy przedstawili zarzuty dyżurnym ruchu z Koszalina i Nosówka.
- Jeden z nich odmówił na tym etapie składania wyjaśnień, natomiast drugi z panów składał je; przyznał, że rzeczywiście on ze swojego kierunku wpuścił na szlak pociąg. Motywował to tym, ze nastąpiły przerwy w działaniu infrastruktury kolejowej - konkretnie: automatyki sterującej ruchem i musiał przejść na awaryjny system łączności - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, Ryszard Gąsiorowski. Obaj nie przyznali się do winy.
Śledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany awarią urządzeń. Postępowanie prowadzi też Komisja Badania Wypadków Kolejowych. Wobec obu dyżurnych zastosowano środki zapobiegawcze.
- Pierwszym z tych środków zapobiegawczych jest dozór policji. Drugim: zawieszenie obu podejrzanych panów w czynnościach służbowych dyżurnego ruchu kolejowego. Przez najbliższy okres nie będą tych czynności wypełniać - dodał prokurator Ryszard Gąsiorowski.
Niebezpieczeństwo katastrofy było realne. Narażonych było prawie 500 osób, bo tylu pasażerów było w obu pociągach. Bezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zagrożone jest karą do ośmiu lat więzienia.
- Jeden z nich odmówił na tym etapie składania wyjaśnień, natomiast drugi z panów składał je; przyznał, że rzeczywiście on ze swojego kierunku wpuścił na szlak pociąg. Motywował to tym, ze nastąpiły przerwy w działaniu infrastruktury kolejowej - konkretnie: automatyki sterującej ruchem i musiał przejść na awaryjny system łączności - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, Ryszard Gąsiorowski. Obaj nie przyznali się do winy.
Śledczy muszą sprawdzić czy był to błąd ludzki, czy wypadek losowy spowodowany awarią urządzeń. Postępowanie prowadzi też Komisja Badania Wypadków Kolejowych. Wobec obu dyżurnych zastosowano środki zapobiegawcze.
- Pierwszym z tych środków zapobiegawczych jest dozór policji. Drugim: zawieszenie obu podejrzanych panów w czynnościach służbowych dyżurnego ruchu kolejowego. Przez najbliższy okres nie będą tych czynności wypełniać - dodał prokurator Ryszard Gąsiorowski.
Niebezpieczeństwo katastrofy było realne. Narażonych było prawie 500 osób, bo tylu pasażerów było w obu pociągach. Bezpośrednie spowodowanie katastrofy w ruchu kolejowym zagrożone jest karą do ośmiu lat więzienia.
- Jeden z nich odmówił na tym etapie składania wyjaśnień, natomiast drugi z panów składał je; przyznał, że rzeczywiście on ze swojego kierunku wpuścił na szlak pociąg. Motywował to tym, ze nastąpiły przerwy w działaniu infrastruktury kolejowej - konkretnie: automatyki sterującej ruchem i musiał przejść na awaryjny system łączności - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, Ryszard Gąsiorowski.

Radio Szczecin
