Są ciche, bez spalin, ale też bez... ogrzewania. Od kilku tygodni, na ulicach Szczecina można podróżować elektrycznymi autobusami - m.in. linią nr 75.
Jak się okazuje, kierowcy często nie włączają w pojazdach... ogrzewania.
- Chodzi o poprawę zasięgu, bo energia do wytworzenia ciepła pochodzi z akumulatora zasilającego silnik - tłumaczył, w naszej audycji interwencyjnej "Czas Reakcji", prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego Klonowica Krzysztof Putiatycki.
- My eksploatujemy pojazdy testowo, sprawdzamy jakie są możliwości przejazdu na autobusie, który nie ma włączonego ogrzewania i który ma włączone ogrzewanie. W tej chwili już widzimy, że włączone ogrzewanie skraca nam dystans o około 30-40 proc. - podkreślał Putiatycki.
Zasięg autobusu, bez włączonego ogrzewania, to około 80/90 km. Z włączonym to około 50 km. Z kolei czas ładowania, to ponad godzina. Problemem jest brak odpowiedniej ilości stacji ładowania - teraz autobusy mogą to zrobić tylko w zajezdni.
- Kierowca musi przede wszystkim przyjechać do bazy - podsumował prezes Putiatycki. Krzysztof Putiatycki zapewnił także, że ogrzewanie automatycznie włącza się, jeżeli temperatura na zewnątrz spada poniżej 5 stopni C. Sytuacja poprawi się, gdy na trzech końcowych przystankach zamontowane zostaną szybkie ładowarki - mają być one gotowe w przyszłym miesiącu.
Nasz reporter sprawdził, co na ten temat sądzą pasażerowie: - Bardziej chodzi o ekologię. Takie mam poglądy, lubię żyć zdrowo i ekologicznie. - Zimą i tak jesteśmy w sumie ubrani ciepło, więc to nie robi takiej różnicy. Myślę, że ekologia jest po prostu ważniejsza.
Osiem tzw. "elektryków" kosztowało ponad 32 mln zł.
- Chodzi o poprawę zasięgu, bo energia do wytworzenia ciepła pochodzi z akumulatora zasilającego silnik - tłumaczył, w naszej audycji interwencyjnej "Czas Reakcji", prezes Szczecińskiego Przedsiębiorstwa Autobusowego Klonowica Krzysztof Putiatycki.
- My eksploatujemy pojazdy testowo, sprawdzamy jakie są możliwości przejazdu na autobusie, który nie ma włączonego ogrzewania i który ma włączone ogrzewanie. W tej chwili już widzimy, że włączone ogrzewanie skraca nam dystans o około 30-40 proc. - podkreślał Putiatycki.
Zasięg autobusu, bez włączonego ogrzewania, to około 80/90 km. Z włączonym to około 50 km. Z kolei czas ładowania, to ponad godzina. Problemem jest brak odpowiedniej ilości stacji ładowania - teraz autobusy mogą to zrobić tylko w zajezdni.
- Kierowca musi przede wszystkim przyjechać do bazy - podsumował prezes Putiatycki. Krzysztof Putiatycki zapewnił także, że ogrzewanie automatycznie włącza się, jeżeli temperatura na zewnątrz spada poniżej 5 stopni C. Sytuacja poprawi się, gdy na trzech końcowych przystankach zamontowane zostaną szybkie ładowarki - mają być one gotowe w przyszłym miesiącu.
Nasz reporter sprawdził, co na ten temat sądzą pasażerowie: - Bardziej chodzi o ekologię. Takie mam poglądy, lubię żyć zdrowo i ekologicznie. - Zimą i tak jesteśmy w sumie ubrani ciepło, więc to nie robi takiej różnicy. Myślę, że ekologia jest po prostu ważniejsza.
Osiem tzw. "elektryków" kosztowało ponad 32 mln zł.

Radio Szczecin