Niemieckie kompoty zrobione w 1940 roku odnalazł na swojej posesji mieszkaniec Starego Kostrzynka koło Cedyni. Natrafił na nie operator koparki, który kopał dół pod szambo.
Kompot wyglądał na dobry do spożycia, jednak Jan Pruski nie zdecydował się go wypić.
- Aromat kompotu był dość mocny. Tak, jakby był miesiąc lub dwa temu zrobiony. Drugi temat z zawartością, który się zachował w całości, przekazałem dla pana Zbigniewa, żeby ktoś też mógł to sobie zobaczyć - powiedział pan Jan. - On ma swoje muzeum.
Zima, mróz, powinno to rozsadzić, ale dlatego przetrwał słoik, bo był otulony gliną. Śliwki zostały. Ktoś pitrasił. Cieszył się, że to będzie do domu, a nie skorzystał. 80 lat ma najstarszy słoik - dodaje pan Jan.
Kompot o smaku śliwkowym jest do zobaczenia, ale nie do wypicia w prywatnym Muzeum Etnograficznym pana Zbigniewa Bogdanowicza w Cedyni.
- Aromat kompotu był dość mocny. Tak, jakby był miesiąc lub dwa temu zrobiony. Drugi temat z zawartością, który się zachował w całości, przekazałem dla pana Zbigniewa, żeby ktoś też mógł to sobie zobaczyć - powiedział pan Jan. - On ma swoje muzeum.
Zima, mróz, powinno to rozsadzić, ale dlatego przetrwał słoik, bo był otulony gliną. Śliwki zostały. Ktoś pitrasił. Cieszył się, że to będzie do domu, a nie skorzystał. 80 lat ma najstarszy słoik - dodaje pan Jan.
Kompot o smaku śliwkowym jest do zobaczenia, ale nie do wypicia w prywatnym Muzeum Etnograficznym pana Zbigniewa Bogdanowicza w Cedyni.

Radio Szczecin